Szef PARPA komentuje dla "Metra" najnowsze wyniki badania Eurobarometru o piciu alkoholu. Na pytanie, czy piłeś w ostatnim miesiącu, 79 proc. Polaków odpowiedziało "tak". W innych krajach przyznawało się do tego niemal 90 proc. osób. Według badania 1 proc. Polaków przyznaje się, że pije codziennie - a to według Eurobarometru najmniej w Europie, bo średnia unijna wynosi 14 proc. Ale za to więcej osób niż w Unii - bo co trzeci ankietowany - pije alkohol 2-3 razy w tygodniu. Zwykle są to jeden drink lub dwa drinki.
Anita Karwowska: Jeśli wierzyć wynikom Eurobarometru, to mało który naród pije mniej niż Polacy.
Krzysztof Brzózka: - W streszczeniu badań czytamy: mniej od Polaków piją tylko Litwini (77 proc. przyznaje się, że piło alkohol w ciągu ostatniego miesiąca) i Łotysze (analogicznie: 74 proc.). Ale trzeba patrzeć na kontekst. Na Litwie, by obywatele pili mniej, zabroniono sprzedaży alkoholu pomiędzy 22 a 6 rano i na stacjach benzynowych. Z kolei we Włoszech, gdzie podobno pije się najwięcej (94 proc. przyznaje, że piło alkohol w ciągu ostatniego miesiąca), sięga się przede wszystkim po słabsze trunki, głównie wino. I pije się po kropelce, nie butelkami. Włoch rocznie wypija o 2,5 l alkoholu mniej niż Polak, który wlewa w siebie ok. 9,5 litra.
To czym jeszcze charakteryzuje się nasze picie?
- Te 9,5 litra to bardzo dużo. Poza tym pijemy głównie mocny alkohol. Wino stanowi 10 proc. wypitych trunków, piwo ok. 40-50 proc. I coś jeszcze, czego w Eurobarometrze nie ma, ale potwierdzają to nasze badania: 20 proc. Polaków wypija większość (ok. 70 proc.) alkoholu spożywanego w Polsce. Czyli te 20 proc. Polaków pije niewyobrażalnie dużo.
Według badania w Europie najczęściej piją menadżerowie. Po alkohol sięga 90 proc. z nich.
- W Polsce w tej grupie więcej piją panie. I to te młode, świetnie wykształcone, zapracowane, dobrze sytuowane, z dużych miast. Pijący mężczyźni pochodzą raczej z mniejszych miast, są gorzej wykształceni i starsi.
Co piąty Polak po drinka albo piwo sięga dwa-trzy razy w tygodniu. Kilka lat temu było ich o połowę mniej.
- Jesteśmy jednym z nielicznych państw, w którym spożycie alkoholu rośnie. W krajach, które tradycyjnie przodowały, np. w Niemczech czy w Danii, jest lepiej.
Co złego u nas się dzieje?
- Skuteczny marketing producentów, coraz szybsze tempo pracy i przyzwolenie społeczne, które leży w naszej kulturze.
Jak to, co pan mówi, ma się do Eurobarometru? Według niego jesteśmy bardziej niż inni przeciwni jeździe po alkoholu.
- A jak te deklaracje mają się do weekendowych statystyk o tysiącach nietrzeźwych kierowców albo o przemocy w rodzinie, do której dochodzi po alkoholu?
W badaniu jest jeszcze jedno ciekawe pytanie: czy kupowałbyś mniej alkoholu, gdyby podnieść jego cenę o 25 proc.? Większość Polaków odpowiedziało, że nie miałoby to dla nich znaczenia.
- Są dwie grupy bardzo czułe na cenę. Młodzież - dla dzieciaka, który ma w kieszeni 5 zł, to kolosalna różnica, czy kupi za to jedno czy dwa piwa. Druga duża grupa - ci z pogranicza wykluczenia, biedniejsi, niewykształceni - dla nich cena to wyznacznik tego, czy kupi tanie wino, czy nie.
Źródło: Dziennik Metro