http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Góral" pobił Shreka

Łukasz Jachimiak
2010-04-25, ostatnia aktualizacja 2010-04-25 19:13

- Nie spodziewałem się, że skopie mi tyłek, ale to zrobił. Prowadził walkę perfekcyjnie. Teraz wyglądam jak Shrek - mówił Chris Arreola po pojedynku z Tomaszem Adamkiem. Polski pięściarz w świetnym stylu pokonał ważącego 113 kilogramów boksera o wdzięcznym przydomku "Nocny koszmar". - Będę mistrzem świata wagi ciężkiej - zapowiada "Góral"

Tomasz Adamek
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Tomasz Adamek
ZOBACZ TAKŻE
15 kilogramów różnicy - o tym najczęściej mówili eksperci przed sobotnią walką w kalifornijskim Ontario. 29-letni Amerykanin meksykańskiego pochodzenia miał w hali wypełnionej swoimi kibicami (stanowili większość sześciotysięcznej widowni) zmieść Polaka z ringu. Siła fizyczna i doświadczenie w wadze ciężkiej - te atuty kazały upatrywać faworyta w pięściarzu, który spośród 29 walk na zawodowym ringu przegrał tylko jedną - o mistrzowski pas organizacji WBC z Witalijem Kliczką. "Koszmar", który aż 25 razy wygrywał przez nokaut, zapowiadał, że pośle Adamka na deski. Jeśli tylko go złapie. Bo szybkość miała być przewagą Polaka.

I była. Nawet gdy Arreola zdołał wyprowadzić celny cios, nie był on na tyle mocny, by zachwiać "Góralem". Serce rywala do walki się rwało, ręce pracowały, ale nogi zostawały w tyle, nie nadążały za tańczącym w ringu Polakiem. Przez to uderzeń z pełnym skrętem tułowia, a więc tych, po których padają wszyscy, "gospodarz" walki (Arreola mieszka w kalifornijskim Riverside) zadawać nie umiał. - Wygrałem, bo byłem szybszy i sprytniejszy - przyznaje Adamek. Twarz rywala i statystyki mówią, że Polak triumfował także za sprawą naprawdę przyzwoitych "kopnięć". Mocnych ciosów, czyli tzw. power shots Arreola przyjął aż 128. Adamek - tylko 67. - On ani razu mnie nie zranił - twierdzi nasz rodak. - A ja wyglądam jak Shrek - przyznawał zasmucony i kompletnie rozbity Amerykanin.

Arreola najgroźniejszy był w piątej i dziewiątej rundzie, kiedy to przypuścił szturm na Polaka. Właśnie te akcje musiały znaleźć uznanie u jednego z sędziów. Tony Crebs typował remis 114:114. Barry Druxman i Joseph Pasquale - którzy punktowali odpowiednio 115:113 i 117:111 - zauważyli, że tak naprawdę Adamek najbliższy porażki był tuż przed szóstym starciem, kiedy to... uszkodził się jeden z jego butów. Zapasowego obuwia Polak nie miał i gdyby jego trenerzy - Roger Bloodworth i Ronnie Shields, nie uratowali sytuacji, posługując się taśmą samoprzylepną, walka musiałaby się zakończyć.

Na szczęście kibice zgromadzeni w hali, a także widzowie amerykańskiej stacji HBO obejrzeli siedem kolejnych rund, za które Adamek zebrał mnóstwo pochwał. "Precyzyjne ciosy Adamka skutkowały obrzękiem twarzy Arreoli. Umiejętności Polaka pozwoliły mu zadać aż o 70 ciosów więcej od rywala. Polak bił szybkimi lewymi i kombinacjami, czym wywoływał aplauz publiczności - zachwyca się "Los Angeles Times". - Teraz mamy już pewność, że były mistrz wagi półciężkiej i junior ciężkiej jest prawdziwym bokserem wagi ciężkiej. Doskonale świadczy o tym krwawa i posiniaczona twarz Arreoli. Adamek stał się poważnym pretendentem do walki o mistrzostwo świata - ocenia nazywany biblią boksu portal The Ring.

- Wierzę, że wkrótce będę czempionem wagi ciężkiej - twierdzi polski pięściarz. Arreola, który miał wybić mu z głowy takie marzenia, teraz marzy, by Polak chciał stoczyć z nim walkę rewanżową. Po niedzielnym starciu Amerykanin mówił o tym, pijąc piwo z polskimi kibicami, których za świetną postawę chwalił już w ringu, kilkadziesiąt sekund po ostatnim gongu.

Kiedy i z kim o tytuł?

Zwycięstwo nad Chrisem Arreolą gwarantuje Adamkowi kolejną wielką walkę. Kathy Duva, szefowa Main Events, firmy promotorskiej zajmującej się karierą Polaka, zdradza, że o jego kolejne starcie zatroszczy się HBO. Potężna stacja ma znaleźć godnego rywala na pierwszy weekend października. Tym razem gala odbędzie się w dobrze znanej Adamkowi Prudential Center w Newark pod New Jersey. Z kim powalczy Polak? Na braci Witalija i Władimira Kliczków jest chyba jeszcze za wcześnie. Za to na wojnę z pyskatym Brytyjczykiem Davidem Hayem, który jest mistrzem świata federacji WBA, "Góral" jest już chyba gotowy.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów