Likwidacji żąda spółka PKP Polskie Linie Kolejowe, bo nie dostaje pieniędzy za korzystanie z torów. Ale z tego samego powodu od połowy maja aż o 13 proc. ubędzie połączeń PKP IC. Zarządca torów tłumaczy, że dług sięga już w sumie ok. 400 mln zł. - Na razie nic nie zamykamy. Będą rozmowy i dojdziemy do porozumienia. Część długu spłaciliśmy, ale nie wszystko, bo nie mamy tylu pieniędzy - nie traci nadziei Piotr Olszewski, rzecznik Przewozów Regionalnych.
Mariusz Jałoszewski: Czy ktoś panuje jeszcze nad kolejowym bałaganem? Adrian Furgalski, ekspert ds. transportu ze zespołu doradców TOR: - Straszenie wykasowaniem aż tylu połączeń tylko w Przewozach Regionalnych to kompletna bzdura. Po wybuchu wulkanu, gdy w niemal całej Europie nie latały samoloty, Komisja Europejska mówiła, że trzeba stawiać na kolej. A u nas chce się likwidować kolejowe połączenia i popiera to Ministerstwo Infrastruktury! Nie ma takiego przypadku na świecie, żeby rząd kazał likwidować połączenia.
Ale jeśli przewoźnicy, czyli samorządowe Przewozy Regionalne i państwowe PKP InterCity, nie płacą za dostęp do torów innej państwowej firmie, Polskim Liniom Kolejowym, to jakie jest wyjście? - Zamiast komunikatów "będą likwidowane połączenia", można oddać sprawę do sądu i komornika. Poza tym firmy płacą, choć z opóźnieniem, bo same dostają z poślizgiem dotacje m.in. z budżetu państwa. Na likwidacji połączeń stracą wszyscy. Pasażerowie nie będą mieli czym jeździć. Przewoźnicy stracą zyski, a Polskie Linie Kolejowe nie będą miały dochodów za dostęp do torów. W efekcie będą zamykane kolejne trasy. Ale może o to chodzi. Puste tory to mniej problemów.
Najbardziej poszkodowane będą Przewozy Regionalne. Bo każe im się zamknąć oblegane i dochodowe tanie połączenia InterRegio między dużymi miastami, np. z Warszawy do Krakowa za 40 zł w jedną stronę. Zlikwiduje się tanią konkurencję PKP IC, która wymusiła obniżkę cen biletów. - To nie przypadek, że ten spór uderza w InterRegio. Od roku PKP i Ministerstwo Infrastruktury robią co mogą, żeby je zlikwidować. Były sugestie wobec marszałków województw (właścicieli spółki), żeby wymienić tam władze, bo nie ulegają PKP.
Jak uporządkować ten bałagan na kolei? - Minister infrastruktury milczy, a kiedy już się objawia, to jako adwokat PKP IC. Teraz tylko dwie osoby mogą walnąć pięścią w stół: Waldemar Pawlak, bo odpowiada za gospodarkę, i premier Donald Tusk.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl