http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Plama śmierci płynie do USA

Michał Stangret
2010-05-03, ostatnia aktualizacja 2010-05-03 21:23

To największa katastrofa ekologiczna w Ameryce - alarmuje prezydent Obama. Plama ropy, która zabija rośliny i zwierzęta jest już tylko 15 km od wybrzeży Luizjany. I nie ma szans by ją szybko powstrzymać

Już w niedzielę pracownicy Instytutu Badań nad Ssakami Morskimi zbierali z plaż martwe żółwie
Fot. Dave Martin AP
Już w niedzielę pracownicy Instytutu Badań nad Ssakami Morskimi zbierali z plaż...
>> Jak zlokalizować kota - czytaj na Cafe Animal

Plama jest gigantyczna: ma powierzchnię 15 tys. km kw., czyli 60 razy większą niż Puszcza Kampinoska. Stanowi śmiertelne zagrożenie dla pięciu południowych stanów USA (od Florydy po Teksas), do których dotrze w ciągu kilku dni. Gdy w 1989 r. tankowiec Exxon Valdez wpadł na mieliznę na wodach Alaski, 35 mln litrów ropy zabiło 35 tys. ptaków. Teraz z platformy wiertniczej Deepwater Horizon wyciekło już 15-20 mln ton paliwa, a każdego dnia wyciek powiększa się o kolejne 800 tys. litrów. I nikt nie wie, jak go powstrzymać. - To może trwać długo - przyznał prezydent Barack Obama, który odwiedził wczoraj zagrożone tereny.

Rozmiarów nadchodzącej katastrofy nikt nie potrafi na razie ocenić. Dryfujące plamy ropy zabijają ryby (zaklejają skrzela) i ptaki (sklejają pióra). Brzegi oblepiają cuchnącą, kleistą mazią, która niszczy rośliny i ptasie jaja. Giną wszystkie stworzenia odżywiające się skażonymi rybami i roślinami. Częściowe obumarcie grozi m.in. ekosystemowi delty rzeki Missisippi, która jest oazą dla ponad 400 gatunków flory i fauny. Na brzegi Missisippi już wypływają martwe żółwie. Skażenie ropą może też oznaczać katastrofę gospodarczą dla żyjących z rybołówstwa stanów - władze już zakazały połowów. - W niebezpieczeństwie jest cały nasz sposób życia - alarmuje Bobby Jindal, gubernator Luizjany.

Jeszcze dwa tygodnie temu nikt nie podejrzewał, że wybuch na platformie należącej do koncernu BP, a znajdującej się 80 km od brzegów USA, może spowodować taką katastrofę. Okazało się jednak, że eksplozja uszkodziła zamontowane przy dnie na głębokości ok. 1 km systemy blokujące odwiert. Plany ratunkowe na razie są dwa: szyb można nakryć specjalna komorą a tryskającą ropę odprowadzić spod niej rurociągami do tankowców. 74-tonową stalowo-betonową komorę budują w Luizjanie inżynierowie z BP. Być może z jej pomocą wyciek uda się powstrzymać za tydzień. Jeśli nie, BP z pomocą amerykańskich władz chce wywiercić obok miejsca katastrofy szyb pomocniczy, którym ropa z otwartego złoża zostałaby wyssana. - Ten drugi scenariusz może zająć nawet trzy miesiące - mówi Kenneth Salazar, amerykański minister odpowiedzialny m.in. za bogactwa naturalne.

Władze USA za katastrofę obwiniają koncern BP. Zapowiadają też, że to on będzie wypłacał odszkodowania, m.in. rybakom. O sumach nikt na razie nie mówi. Amerykańskie media ujawniły wewnętrzny raport BP z 2009 r., w którym stwierdza się np. że wyciek, który mógłby zagrozić plażom, rybom i ssakom, jest praktycznie niemożliwy.

Na amerykańskich forach internetowych wrze. "Kierowcy nie tankujcie na BP" - wzywają internauci. Organizacje ekologiczne uważają, że morskie odwierty w ogóle powinny zostać zakazane. Jednak według ekonomistów zahamowałoby to wzrost gospodarczy i przekreśliło wychodzeni8e świata z recesji, bo wiele koncernów paliwowych ponad połowę ropy pozyskuje właśnie spod morskiego dna. - Dziś nie jesteśmy w stanie tak od razu zastąpić ropy naftowej innymi źródłami energii - mówi Urszula Cieślak z firmy BM Reflex zajmującej się analizami rynku paliw.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy