http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szansa za milion

Maciej Baranowski
2010-05-13, ostatnia aktualizacja 2010-05-13 19:11

Milion dolarów. Tyle zainwestował w swojego ulubionego boksera Andrzej Wasilewski. Jeśli Krzysztof Włodarczyk zawiedzie i jutro nie zdobędzie tytułu mistrza świata federacji WBC, piątej szansy na tytuł pewnie już nie dostanie

Krzysztof
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Krzysztof "Diablo" Włodarczyk podczas treningu
ZOBACZ TAKŻE
Ponad pięć lat temu "Diablo" pokonał solidnego Niemca Rüdigera Maya i zdobył tytuł mistrza Europy. W opinii wielu - nie wyłączając autora - była to ostatnia dobra walka 28-letniego dziś Polaka. Choć przecież później pokonał jeszcze Steve'a Cunninghama w walce o tytuł czempiona IBF. Zdążył też przegrać z Amerykaninem rewanż i stracić tytuł. Rok temu zremisował z mistrzem WBC Giacobbe Fragomenim. Ale te walki pamiętają chyba tylko najwięksi fani Włodarczyka. Były po prostu nudne.

W sobotę w Łodzi Polak ponownie zmierzy się z Fragomenim o tytuł WBC wagi juniorciężkiej. Gwoli ścisłości 40-letni rywal nie jest już jego posiadaczem - pas stracił na rzecz Zsolta Erdeia. Węgier tytuł zawakował (bo wrócił do kategorii półciężkiej), a menedżer Włodarczyka Andrzej Wasilewski postawił wszystko na jedną kartę. Wyłożył na stół milion dolarów na galę - 600 tysięcy podzielą między siebie bohaterowie wieczoru - i wygrał przetarg na walkę. To spotkanie to efekt inwestycji promotora. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że bokser, który w ostatniej walce nie bez problemów porozbijał niejakiego Konstantina Semerdjiewa (27 wygranych, 12 porażek, dwa remisy), już czwarty raz dostanie szansę walki o tytuł? Boks to biznes. A Wasilewski w tym biznesie czuje się świetnie.

Zresztą ani on, ani sam Włodarczyk nie robią z tego tajemnicy. - Mojego menedżera powinienem nosić na rękach. Dzięki niemu znów mam szansę - zauważa "Diablo". I wcale nie przesadza, bo ciężko znaleźć kogoś tak obrotnego jak Wasilewski. Włodarczyk czwarty raz będzie boksował o tytuł, bez potrzeby toczenia walki eliminacyjnej!

Ale w ringu już nikt "Diablo" nie pomoże. Choć Fragomeni klasą ustępuje choćby Cunninghamowi, to równo rok temu, w pierwszej walce, Polak nie miał pomysłu na pokonanie Włocha. A jeden nokdaun był raczej wypadkiem przy pracy 40-letniego mediolańczyka.

Niedawno polski pretendent tłumaczył, że nie wygrał, bo... nie mógł złapać oddechu. Słyszeliśmy też "Diablo" mówiącego po innych nieudanych walkach, że był spięty, nie stosował się do rad trenera. Ale ta walka Włodarczykowi nie może nie wyjść. Nie tylko ze względu na stawkę i ryzyko, jakie poniósł Wasilewski. Fragomeni to rywal jak najbardziej w zasięgu Polaka. Solidny - zgoda. I dość szybki. Ale naprawdę żaden z niego superczempion.

No, chyba że wspomniana walka z Mayem czy tytuł mistrza IBF były przypadkiem, a "Diablo" to pięściarz, który pewnego poziomu nie przeskoczy? - Bzdura. Udowodnię to w Łodzi! - oburza się zainteresowany.

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos