http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

As kontra nowy mistrz F1?

Bartosz Raj, Sport.pl
2010-09-02, ostatnia aktualizacja 2010-09-02 20:08

Wicelider mistrzostw świata Formuły 1 Mark Webber na ulicach Warszawy. W gokarcie, w bolidzie i w najprawdziwszym wyścigu

Mark Webber
Fot. FRED DUFOUR AFP
Mark Webber
ZOBACZ TAKŻE
Webber to istota ziemska, ale ponadprzeciętna w każdej sekundzie nie tylko kariery pilota wyścigówki Red Bulla, lecz także tych nielicznych momentów, kiedy za sterami akurat nie siedzi. Wtedy ma niechybnie przed sobą drążek kierownicy roweru lub patrzy na stoper, odmierzając czas w morderczym triathlonie.

- To nie jest zabronione. Ciągle jeżdżę na rowerze. To część mojego programu sprawnościowego - wzrusza ramionami.

Tak naprawdę nie usiedzi ani chwili. No, chyba że akurat musi, wciśnięty w kokpit bolidu, przez kilkadziesiąt okrążeń toru F1. W tym roku jest jednym z najlepszych, objeżdża kolegów uznawanych za większych faworytów, już opromienionych tytułami mistrzów świata Fernando Alonso, Jensona Buttona i Lewisa Hamiltona.

Webber jest bohaterem Australii, pierwszym od 1980 roku (wtedy wygrał Alan Jones) "kangurem", który już za dwa miesiące może stanąć na najwyższym stopniu podium rywalizacji w Formule 1, zdobyć laur mistrza, przejść do historii. Zanim to się stanie, w sobotę na warszawskim Placu Trzech Krzyży przesiądzie się w do maszyny nieco mniejszej. I odświeży pamięć o szczęśliwym dzieciństwie.

- Ojciec nigdy nie pozwolił mi na starty motocyklem. Nie chciał, abym wracał do domu z połamanymi kośćmi! Z gokartami nie miał żadnego problemu. Uznał, że to bezpieczniejsze - opowiada 32-letni Australijczyk.

U nas będzie rywalizował ze zwycięzcą Red Bull As w Karcie - dwa tuziny młodych ludzi wyłonionych w eliminacjach stoczy finałową walkę na arteriach stolicy, wśród nich jedyna dziewczyna Monika Mazur z Tarnowa. - Ciężko mi będzie... - rzuca i ma rację. Bo jeśli wygra, na taryfę ulgową od "nagrody głównej" Webbera nie ma co liczyć. Kierowca Red Bull Racing toczy w sezonie bezpardonową walkę nawet ze swoim kolegą z zespołu Sebastianem Vettelem. Podczas Grand Prix Turcji zderzyli się, choć jechali na dwóch pierwszych miejscach! Po zwycięstwie na słynnym torze Silverstone Mark rzucił ironiczną uwagę do szefów zespołu: -Nieźle, jak na kierowcę numer dwa, co?

Do zakończenia rywalizacji w F1 pozostało sześć wyścigów. Webber o mistrzostwo walczy ostro z Hamiltonem i Vettelem. Po ostatnim Grand Prix Belgii, w którym był drugi, stracił pozycję lidera na rzecz najlepszego na torze Spa Hamiltona (Brytyjczyk ma trzy punkty przewagi). Ale byciem zaledwie wicemistrzem na pewno się nie zadowoli.

- Pierwsze zwycięstwo jest wyjątkowe. Ale drugie jest też bardzo ważne. Ani pierwszego, ani drugiego nikt mi nie podarował. Każdy chce w Formule 1 wygrać, po to tu jesteśmy. Jeśli ktoś myśli inaczej, nie powinien być kierowcą w F1 - mówi jej gwiazda, którą już jutro będzie podziwiać Warszawa

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów