Shaquille O'Neal, Tim Hardaway, Reggie Miller, Alonzo Mourning, Dominique Wilkins - oni zdobyli dla USA ostatnie złoto mundialu. 16 lat temu... Przed czterema laty w Japonii Amerykanie, choć mieli w składzie LeBrona Jamesa, Dwighta Howarda, Carmelo Anthony'ego czy Dwyane'a Wade'a, wywalczyli zaledwie trzecie miejsce. W Turcji zespół prowadzony przez Mike'a Krzyzewskiego aż takich nazwisk nie ma, bo największe gwiazdy odpoczywają przed startem nowego sezonu NBA. Mimo to Amerykanie gromią rywali jak za czasów legendarnego, pierwszego Dream Teamu z igrzysk olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku.
W fazie grupowej USA rozbiły Chorwację (106:78) i Słowenię (99:77), a każde z pięciu spotkań wygrywały średnio różnicą 25 punktów. W 1/8 finału Amerykanie rozstrzelali Angolę aż 121:66. I wcale nie brylują w turniejowych statystykach - król strzelców NBA z Oklahoma City Thunder, Kevin Durant, jest piąty wśród najskuteczniejszych zawodników.
Czy oparta na graczach CSKA Moskwa "Sborna" nawiąże walkę z młodymi (wyjąwszy może Chauncey'a Billupsa i Lamara Odoma) i jeszcze nie doświadczonymi na arenie międzynarodowej koszykarzami, ale występujących na co dzień w NBA? O tym, że jest to możliwe przekonała Brazylia. W trzeciej kolejce fazy grupowej Brazylijczycy przegrali z USA tylko 68:70. - Potrzebowaliśmy takiego meczu. Czegoś nas to nauczyło - zapewnia Durant.
- Nasza młodzież przypomniała sobie, jak cienka jest linia między wygraną a przegraną - dodaje Billups.
A trener Krzyzewski opowiada o... Tour de France. - Pierwsza faza turnieju była dla nas jak "Wielka Pętla". Wcale nie musieliśmy wygrywać każdego etapu, tylko pokazać, że mamy siłę, by zwyciężyć cały wyścig. I to się udało - przekonuje. W siłę USA nikt nie wątpi, ale Rosjanie wierzą, że stać ich na niespodziankę. - Moi chłopcy już teraz zasługują na uznanie całego świata i na wielkie gratulacje - mówi David Blatt. Urodzony w Bostonie trener prowadzi kadrę Rosji od sześciu lat. Przez ten czas pokazał, że potrafi sprawić sensację. Taką było zwycięstwo na EuroBaskecie 2007. Wówczas w meczu o złoto "Sborna" pokonała organizującą turniej Hiszpanię 60:59. Ale wtedy Blatt miał do dyspozycji gwiazdę Utah Jazz Andrieja Kirilenkę i pochodzącego z Pittsburgha J. R. Holdena. Dziś brakuje nie tylko ich, lecz także najlepszego strzelca drużyny z ubiegłorocznych mistrzostw Europy, Kelly'ego McCarthy'ego. - Nie mamy gwiazd NBA [mierzący 215 cm Timofiej Mozgow dopiero w tym sezonie zagra w New York Knicks], ale mamy zespół - zapowiada Woroncewicz - jeden z bohaterów meczu 1/8 finału, w którym Rosja pokonała Nową Zelandię 78:56. Zatem kto wie? Może ci, którzy pamiętają finał igrzysk olimpijskich z Monachium, jutro zobaczą równie dramatyczne widowisko. W niezapomnianym meczu z 1972 roku zespół Związku Radzieckiego wygrał 51:50, choć Amerykanie dwa razy cieszyli się ze zwycięstwa 50:49. Złoto ekipie USA zabrali sędziowie, którzy najpierw z niezrozumiałych przyczyn doliczyli do czasu gry 3 sekundy, a kiedy Rosjanie zmarnowali akcję, nakazali jej powtórzenie.
Dla Blatta, który zapowiedział, że po mistrzostwach rozstaje się z rosyjską kadrą, powtórka z historii byłaby pięknym podsumowaniem pracy z drużyną. Amerykanie życzyliby sobie powtórzenia wyniku z innego meczu z Rosją. W 1994 roku, w finale mistrzostw świata w Toronto USA zwyciężyły 137:91.
Relacje z MŚ w koszykówce w TVP Sport
Źródło: Dziennik Metro