W ostatnich dziesięciu latach w Polsce liczba samochodów wzrosła z 14 do 21 mln. W tym samym czasie na polskich drogach doszło do ponad 125 tysięcy wypadków z udziałem zwierząt, w których zginęło 48 osób, a ponad półtora tysiąca zostało rannych. To dane oficjalne, bo policja o kolizjach, w których ginie lub ranne jest tylko zwierzę, najczęściej się nie dowiaduje. Przyczyny wypadków?
- Wiele zwierząt, w tym rysie, niedźwiedzie czy wilki, muszą wędrować w poszukiwaniu pożywienia, partnera i miejsca do rozrodu - mówi Stefan Jakimiuk, kierownik projektu "Duże drapieżniki w Polsce". - Najtrudniejszymi do pokonania i jednocześnie najbardziej niebezpiecznymi dla nich przeszkodami są drogi.
Zwierzęta, którym udaje przeżyć, trafiają m.in. do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu.
- Zdarzają się rysie, sarny, jelenie, zające, ale też mniejsze zwierzaki i ptaki, mamy ok. 400 pacjentów rocznie - opowiada Andrzej Fedaczyński, lekarz weterynarii, który prowadzi ośrodek. - To bardzo trudne przypadki, a leczenie i rehabilitacja trwają wiele tygodni. Dzikim zwierzętom, takim jak np. sarny, od samego patrzenia w oczy człowieka może stanąć serce, a przecież wypadek to ogromny stres...
By zminimalizować liczbę wypadków ze zwierzętami, polskie normy zakładają budowanie specjalnych barier czy siatek uniemożliwiających ich wtargnięcie na drogę, ale tylko przy autostradach i drogach ekspresowych. Na pozostałych drogach takich zabezpieczeń nie ma. Nikt nie zbiera też danych, gdzie najczęściej dochodzi do wypadków.
Informacje na ten temat zebrać zamierza WWF Polska w ramach akcji "Zwolnij! Zwierzę na drodze." Ekolodzy uruchomili specjalny serwis - www.zwolnij.wwf.pl, na którym anonimowo można zgłosić wypadek z udziałem dzikiego zwierzęcia, którego było się świadkiem lub sprawcą.
- Dzięki tym danym w miejscach częstych kolizji ze zwierzętami będzie można budować specjalne przejścia bądź inne ułatwienia dla wędrujących zwierząt, a także ustawiać tablice i znaki ostrzegające przed kolizją - mówi Paweł Średziński z WWF Polska.
Ekolodzy dane o miejscach, gdzie dochodzi do częstych wypadków ze zwierzętami, chcą zbierać przez rok. Potem przekażą je Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA: - Bardzo wspieramy akcję WWF i bez wątpienia z niej skorzystamy. W oparciu o dane z bazy będziemy mogli stworzyć szczegółowy plan inwestycyjny dotyczący zarówno nowych dróg i remontów dróg już istniejących. Będziemy wiedzieć gdzie budować więcej zielonych przejść dla migrujących zwierząt, gdzie odgradzać jezdnię, czy gdzie stawiać odpowiednie znaki.