Informację o rychlej ucieczce dyktatora przekazał wczoraj prezes Wspólnoty Świata Arabskiego we Włoszech Foad Aodi. Podkreślił, że wiadomość pochodzi z "bardzo, bardzo wiarygodnych" źródeł. - Kaddafi załadował do samolotu wielką część swych skarbów, zwłaszcza złoto. Wydaje się, że ma zamiar udać się do zaprzyjaźnionego kraju w Afryce - stwierdził Aodi. Czyżby więc libijski satrapa, wbrew głoszonym wcześniej pogróżkom, że będzie walczył do ostatniego naboju, poddał się rewolucyjnej fali, która od ponad tygodnia zalewa jego ojczyznę? Wczoraj czmychnął do Kairu jeden z najbliższych doradców Muammara Kaddafiego, a prywatnie jego kuzyn Ahmed Kadaf al-Dam. Już w stolicy Egiptu oświadczył, że "wyjechał w proteście przeciwko brutalnemu tłumieniu protestów przez libijski reżim". Natomiast w środę zabroniono lądować na Malcie córce Kaddafiego, która później tłumaczyła, że wcale nie zamierzała opuszczać Libii.
To oznacza, że Kaddafi stracił już kontrolę nad większością kraju. Opozycja twierdzi wręcz, że reżim ma jeszcze władzę tylko nad częścią Trypolisu i miast w centrum kraju, na terenach, z których wywodzi się dyktator. Wczoraj zacięte walki wybuchły w trzecim co do wielkości mieście Libii, Misracie leżącym 200 km na wschód od Trypolisu. Siłom opozycji udało się przejąć kontrolę nad centrum miasta. Żołnierze wciąż wierni Kaddafiemu przy pomocy broni maszynowej i granatników przeciwpancernych zaatakowali demonstrantów w Zawiji, na zachód od Trypolisu. Według różnych źródeł zginęło od 10 do 100 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Za to miasto Zuara leżące na zachód od libijskiej stolicy jest całkowicie opanowane przez rewolucjonistów. Podobnie jak cała wschodnia część Libii z portowym Bengazi. Tam na uciekających z Libii obcokrajowców czekają brytyjskie i niemieckie okręty. Cudzoziemcy, w tym wielu Polaków próbują też uciec z Libii samolotami. Na ogarniętym chaosem lotnisku w Trypolisie, gdzie kłębią się tysiące pasażerów brakuje wody i jedzenia, i panuje prawo silniejszego. Na szczęście samoloty ciągle jeszcze startują.
Źródło: Dziennik Metro