http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bunt rodziców sześciolatków

Michał Stangret, Mariusz Jałoszewski
2011-06-19, ostatnia aktualizacja 2011-06-19 19:36

Już 165 tys. osób podpisało się pod projektem ustawy zmieniającej reformę edukacji - chodzi o obowiązkowe wysyłanie sześciolatków do szkół. Większość polityków nie zgadza się z propozycjami rodziców. Ale w tym roku wybory

Świetlica dla najmłodszych dzieci w szkole podstawowej nr 18 w Zielonej Górze
Fot. Sebastian Rzepiel / AG
Świetlica dla najmłodszych dzieci w szkole podstawowej nr 18 w Zielonej Górze
ZOBACZ TAKŻE
W tym roku szkolnym rodzice sześciolatków ostatni raz zdecydują: zostawić dziecko w zerówce czy wysłać je do pierwszej klasy. Za rok wszystkie sześciolatki pójdą do szkoły. Wielu rodzicom to się nie podoba. Karolina i Tomasz Elbanowscy zorganizowali akcję "Ratuj Maluchy" - przygotowali obywatelski projekt ustawy przywracający obowiązek szkolny od 7 lat. Zaczęli też zbierać podpisy. W akcję zaangażowało się kilkanaście tysięcy osób. Listy poparcia można znaleźć w całym kraju: na stolikach zakładów fryzjerskich, w salonach kosmetycznych, kwiaciarniach, punktach krawieckich, księgarniach, u lekarzy, prawników, a nawet u mechaników samochodowych.

Po zgromadzeniu 300-500 podpisów "zbieracze" wysyłają paczkę do podwarszawskiego Legionowa, czyli do Elbanowskich.

- Zwykle rozmawiam z klientami na różne tematy. Ale teraz tematem numer jeden są sześciolatki w szkołach. Ludzie nie kryją oburzenia, że już za rok wszystkie obowiązkowo mają iść do pierwszych klas - opowiada Agnieszka Jungiewicz, która prowadzi Szkołę Języków Obcych "8 Plus" w Sanoku. Zebrała ok. 600 podpisów.

- Od rodziców dowiedziałam się, że pod projektem podpisała się żona jednego z posłów PO - cieszy się Karolina Elbanowska.

Zbieranie podpisów, które na początku kulało, przyspieszyło w ostatnich tygodniach, być może po tym, jak o akcji poinformowały media. - Tylko w ostatnim tygodniu zebraliśmy 100 tysięcy podpisów - cieszy się Karolina Elbanowska. Wczoraj było już ich 165 tys. - Zbieramy dalej. Mamy nadzieję, że posłowie szybko zajmą się projektem, tak by zmiana mogła wejść w życie zanim rodzice przyszłorocznych sześciolatków będą musieli posłać dzieci do pierwszych klas. Podczas nieformalnych rozmów wielu polityków przyznaje, że reforma obniżająca wiek szkolny to niewypał.

Elbanowska zapewnia, że 4 lipca projekt ustawy wraz z podpisami zostanie złożony u marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny. Ten będzie miał trzy miesiące, by skierować ustawę do pierwszego czytania w Sejmie. Ale termin ten może się wydłużyć, jeśli na prośbę marszałka listy będzie sprawdzać Państwowa Komisja Wyborcza. Wtedy sprawą zająłby się nowo wybrany Sejm.

Aby nie zaskakiwać rodziców i zapewnić im możliwość świadomego wyboru ewentualne zmiany powinny zacząć obowiązywać do początku przyszłego roku. Wiele niepublicznych szkół już wtedy zaczyna rekrutacje.

Presja rodziców rośnie. Politycy obstają przy swoim

Są na „nie”

Małgorzata Kidawa-Błońska z PO: Dziwne byłoby, gdybyśmy się z reformy wycofali.

Joanna Kluzik-Rostkowska (PO, wcześniej w PiS i PJN): Nie mam nic przeciw temu, by dzieci wcześniej posyłać do szkół.

Stanisław Żelichowski (PSL): Reforma minister Hall ma ręce i nogi.

Tomasz Kalita (SLD): Raczej nie poprzemy tego projektu.

Są na „tak”

Adam Hofman (PiS): Szkoły nie są przygotowane na dodatkową liczbę uczniów.

Paweł Kowal (PJN): Z radością poprzemy ten projekt.



Źródło: Dziennik Metro
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy