Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl Ten tekst powstał na podstawie listu naszego czytelnika, który przy okazji zupełnie innej sprawy wspomniał o swojej skrytej miłości do fastfoodowych obyczajów. 35-letni bankowiec z Warszawy, czasami, gdy już dzieci są w łóżkach, mówi żonie, że jedzie zatankować
auto. Prawdziwy powód jego nadgorliwości to zestaw "4 za 2" w Mcdonaldzie . - Żona nie pozwala mi jeść fast foodów. Ale czasami pokusa, aby smakowania stopionego żółtego sera i kawałka steku w bułce jest nie do zniesienia - mówi.
Postanowiliśmy sprawdzić, czy to odosobniony przypadek. Oto co usłyszeliśmy od osób, które spotkaliśmy w pizzerii Dominium, McDonaldzie, KFC, Burger Kingu.
Monika pracuje w polskim oddziale dużej organizacji ekologicznej. Stara się jeść zdrowo (do pracy zabiera własnej roboty sałatki z kiełkami fasoli mung i sezamem). Spotkaliśmy ją w Arkadii, przy stoliku za filarem pałaszowała Whoppera. - Kiedyś dopadła mnie koleżanka z pracy, z którą co rano biegamy. Choć nic powiedziała, ale w jej oczach widziałam pogardę i triumf, że mnie nakryła. Od tej pory zazwyczaj biorę na wynos i jem w aucie - tłumaczy.
Grzegorz, media planner w dużej firmie reklamowej, wspomina z rozrzewnieniem jak dwa, trzy lata temu przesiadywali z kolegami do późna w pracy przy pilnych projektach przy kubełkach KFC i obowiązkową dużą Pepsi. Dziś rzadko ktoś proponuje takie smakołyki. - Koledzy zaczęli dbać o zdrowie. W dobrym tonie jest przynosić z domu zdrowe sałatki. Na
lunch do fast fooda wyrywam się tylko z jednym zaufanym kolegą z biura - mówi.
Według opublikowanego właśnie sondażu TNS OBOP (na zlecenie ENEL-MED.) wśród mieszkańców Warszawy, Krakowa, Łodzi, Wrocławia i Poznania - mimo mody na zdrowe odżywianie - fast foody mają się wyśmienicie.
- 80 proc. mieszkańców największych polskich miast przyznaje, że zdarza im się jeść fast foody. Tylko 17 proc. mówi, że nigdy ich nie je.
- 10 proc. spożywa fast foody co najmniej raz w tygodniu. Zdecydowanie częściej mężczyźni (18 proc.) niż kobiety (7 proc.).
- Większość z nas przyznaje się do też picia napojów gazowanych. 30 proc. spożywa je kilka razy w tygodniu.
Sondaż był anonimowy, ale zdaniem ekspertów to świadczy o jego wiarygodności, bo wielu badanych nigdy nie przyznałoby się pod nazwiskiem do swych kulinarnych zachcianek.
- To wynika nie tylko ze społecznej presji, by zdrowo się odżywiać, ale też z ich rosnącej świadomości, że fast foody są niezdrowe - mówi Małgorzata Gajewczyk z wrocławskiej Akademii Zdrowego Żywienia. Ale dodaje, aby nie przesadzać z wyrzutami sumienia. - Zjedzenie fast fooda raz na miesiąc to nie jest koniec świata - mówi.
Zdaniem zwolenników teorii spiskowych bary szybkiej obsługi stają się coraz bardziej przyjazne fastfoodowym skrytożercom, bo powstaje w nich coraz więcej zaułków, ścianek działowych, kwietników, pozwalających lepiej się schować z zestawem.
Zaś same fast foody nie chcą odpowiadać na pytanie, czy dostrzegają zjawisko, że coraz więcej ich klientów spożywa ich produkty po kryjomu, bo się tego wstydzi.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl