PO i PSL porozumiały się w sprawie tzw. spreadów, czyli różnic pomiędzy kupnem a sprzedażą waluty stosowaną przez banki przy spłacie kredytów. Politycy koalicji proponują, by kredytobiorca mógł samodzielnie kupować dewizy i wpłacać je na poczet zaciągniętego długu.
Koszty, jakie z tytułu spreadu ponosi kredytobiorca, wyliczył niedawno portal Money.pl. Przy kredycie z połowy 2008 roku o wartości 300 tys. zł zaciągniętym we frankach szwajcarskich dodatkowa opłata wynosi od 93 do 231 zł miesięcznie. Dla podobnego obciążenia w euro cykliczny koszt wynosi od 69 do 145 zł.
Nowa regulacja dotyczyłaby wszystkich, którzy zaciągnęli kredyty denominowane. Co ważne, banki nie będą mogły stosować wobec klientów dodatkowych opłat ani innych ograniczeń, które utrudniałyby lub zwiększałyby koszty spłaty kredytów.
Propozycje zmian w spłacie kredytów walutowych będą dziś (12 lipca) rozpatrywane na posiedzeniu komisji finansów publicznych.
tad
Jak ominąć spready?
Jeśli należysz do grupy kredytobiorców, którym bank umożliwił spłatę kredytu w zaciągniętej walucie, warto poszukać oszczędności. Walutę najprościej kupić w kantorze, gdzie przy cyklicznym zakupie określonej sumy można negocjować indywidualną marżę. Dobrze również rozejrzeć się na rynku, najbliższy punkt sprzedaży dewiz nie zawsze jest najtańszy.
Można również kupować walutę za pośrednictwem sieci. W internecie znajdziemy takie serwisy jak cinkciarz.pl, walutomat.pl, internetowykantor.pl i inne, w których spready są minimalne i wynoszą nawet 1-3 grosze. Część z nich oferuje specjalne usługi dla kredytobiorców, które jeszcze bardziej ułatwiają i obniżają koszty spłaty.
Źródło: Dziennik Metro