Wojciech Suchomski, analityk finansowy
Astrobiznes.pl Wysokie zadłużenie Grecji, Włoch i innych państw Unii wzbudziło obawy o stabilność strefy euro. Ponieważ inwestorzy nie lubią niepewności, kapitał na wszelki wypadek wybrał walutę pewną, za jaką uważany jest frank szwajcarski. Mimo że Polska nie należy do strefy euro, jest uważana za kraj wyższego ryzyka, a nasza waluta boleśnie odczuwa wszelkie zawirowania na rynkach finansowych. Na to wszystko nałożyły się czynniki sezonowe, sprzyjające umacnianiu franka do innych walut.
Kilka miesięcy temu prognozowałem osiągnięcie poziomu 3,5 zł przez franka, po którym napięcie powinno stopniowo opadać, aż kurs franka spadnie do 3,2 zł.
Czy to dobry kurs do przewalutowania kredytu? Osobiście bym tego nie robił. Ze względu na opłaty i widełki walutowe, na przewalutowaniu korzystają głównie banki, a nie ich klienci, poza tym w najbliższych latach oprocentowanie kredytów złotowych będzie wyższe niż tych we frankach.
Najpóźniej w marcu 2012 spodziewam się kolejnej odsłony kryzysu w Europie, co znów spowoduje osłabienie złotego (docelowo do 3,8 zł). Aby zabezpieczyć się na tę okoliczność, kupiłbym wtedy kontrakty walutowe na franka. Są one dostępne dla każdego, kto ma rachunek inwestycyjny w biurze maklerskim.
Kurs franka do złotego rośnie średnio w tempie ok. 6% rocznie. Kapitał płynie do Szwajcarii ze względu na większą atrakcyjność tamtejszej gospodarki i w najbliższych latach ten trend będzie się utrzymywał.
Kurs euro do złotego pozostanie stabilny (3,9 - 4,1 zł).
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl