Po sobotnim remisie Polski ze Szwecją (32:32) przy jednoczesnym wyjazdowym zwycięstwie Czarnogóry nad Rumunią (28:27) sytuacja w naszej grupie eliminacyjnej zrobiła się ciekawa. Czarnogórcy zajmują drugą, dającą awans do Euro pozycję, ale rozegrali o jedno spotkanie więcej niż trzecia w tabeli Polska. Szanse zachowuje też czwarta Rumunia. Nasi srebrni i brązowi medaliści dwóch ostatnich finałów mistrzostw świata na Euro 2010 pojadą tylko wtedy, gdy nie przegrają żadnego z dwóch ostatnich meczów (w sobotę kończymy eliminacje meczem z Rumunią w Kielcach). Pierwszym krokiem w drodze do Austrii będzie dzisiejsze spotkanie w Nikisicu. - Lekko nie jest, ale bijemy się do końca - mówi Wenta.
Na bój z Czarnogórcami Polacy wyruszyli wczoraj rano. Tuż po śniadaniu, o 9., wylecieli z Warszawy. - Mieliśmy przesiadkę w Budapeszcie, o 14.30 dotarliśmy na miejsce - mówi Paweł Papaj, kierownik reprezentacji. Wieczorem kadra trenowała w hali, w której odbędzie się mecz.
- Polacy mają doskonały zespół, ale nie znaczy to, że nie można ich pokonać. Postaramy się wykorzystać atut własnej hali - zapowiada trener gospodarzy, Ranko Popović.
W ekipie Czarnogóry nie ma wielkich gwiazd, ale na kilku zawodników trzeba zwrócić szczególną uwagę. Duże zagrożenie dla strzegącego naszej bramki Sławomira Szmala będą stanowić dwaj rozgrywający - Vladimir Osmajić i Żarko Marković. Obaj mają za sobą udane sezony w węgierskich klubach Pick Szeged i MKB Veszprem, które z powodzeniem występowały w Lidze Mistrzów. W Pucharze EHF w barwach hiszpańskiego Granollers walczył prawoskrzydłowy Aleksandar Svitlica. Młodym graczom pomoże doświadczony bramkarz, 32-letni Goran Stojanović z niemieckiego Gummersbach. - Polacy są w trójce najlepszych drużyn świata, przeciw nam mogliby wystawić trzy wyrównane składy. Ale my musimy zrobić wszystko, żeby wygrać i awansować do Euro. Kto wie, kiedy znów zagramy o taką stawkę? - mówi jeden z najlepszych golkiperów Bundesligi.
Czarnogóra - Polska, godz. 18, transmisja w Polsacie Sport
Jesteśmy lepsi Z Bartoszem Jureckim, obrotowym reprezentacji Polski, rozmawia Łukasz Jachimiak W meczu ze Szwedami twój gol na trzy sekundy przed końcem uratował nam remis. Dziś oszczędzicie kibicom takich nerwów? - Mieliśmy swoje sytuacje wcześniej, nie wykorzystaliśmy ich. Wiemy, że teraz nie mogą nam się zdarzyć przestoje. Musimy od początku grać taką piłkę jak w końcówce sobotniego meczu: twardą w obronie i skuteczną w ataku.
Czarnogórcy będą łatwiejszym rywalem niż Szwedzi? - Zagrają u siebie, pomoże im doping kibiców i świadomość, że jeśli wygrają, zapewnią sobie udział w mistrzostwach Europy. Ale my oglądaliśmy ich grę na wideo, pamiętamy pierwszy mecz, który wygraliśmy z nimi w Bydgoszczy. Wiemy, że jesteśmy lepsi.
W Bydgoszczy wygraliście 30:20, na ostatnich mistrzostwach Europy zbiliście ich 39:23. Na pewno Czarnogórcy będą chcieli się odegrać. - Musimy na nich uważać. Mają kilku naprawdę świetnych zawodników. Najlepszy jest ich bramkarz, w Bundeslidze broni wyśmienicie, czasem nie można go przejść. Ale myślimy o tym, żeby zagrać konsekwentnie, twardo w obronie. Jeśli będziemy zdobywać łatwe bramki z kontry, to będzie dobrze.
A jeśli mecz nie ułoży się po waszej myśli? - Zrobimy wszystko, żeby wygrać. Obiecuję, że będziemy walczyć od pierwszej do ostatniej minuty na każdym centymetrze boiska.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl