>>
kota można wychować To, co się działo w pierwszym secie ćwierćfinału na Wimbledonie Radwańska zapamięta na bardzo długo. W pół godziny została zmieciona z kortu przez Venus Williams, w drugiej partii wynik nie był o wiele lepszy, choć gra mogła się już podobać (chwilami...). Polka przegrała 1:6, 2:6. Przed spotkaniem na korcie numer jeden słynny trener tenisa Nick Bolletierri radził Polce: - Niech szuka punktów po forehandowej stronie Venus. Ale nie daję gwarancji, że to cokolwiek pomoże.
Nie pomogło. Tym bardziej, że Agnieszka zaplanowała zgoła odmienną taktykę. Jeśli już miała nieliczne momenty, kiedy atakowała, to grała Williams najczęściej na bekhend. Naprawdę trudno ocenić, czy to był błąd, bowiem Amerykanka, pięciokrotna triumfatorka Wimbledonu "zabijała" piłki z każdej strony. Nim Radwańska się otrząsnęła, było już 0:5 - po 22 minutach gry! Przypadkowy pojedynczy gem dla Polki nie zmienił oceny pierwszego seta - katastrofa! Totalna bezsilność. Agnieszka była wolniejsza, popełniała więcej błędów, serwis pożal się Boże...
- Naprawdę zagrałam dobrze. Wszystko mi wychodziło - mówiła już po meczu Amerykanka o pierwszym secie. O drugim się nie zająknęła, bo po co? Jego pierwsze 15 minut mogło kibicom z Polski dać odrobinę nadziei, że Radwańska jest w stanie dokonać rzeczy wielkiej, awansować do półfinału Wielkiego Szlema i przebić wyczyn Wojciecha Fibaka, który w trzech turniejach tej rangi był w ćwierćfinałach. Venus o historii rekordu Fibaka zapewne nie miała pojęcia, ale i tak wzięła się do roboty. Wygrała od stanu 0:2 sześć gemów z rzędu! Polka miała kilka szans, kilka wymian nagradzała wimbledońska publiczność wielkimi brawami, jeszcze kilka przypominało, że Radwańska aspiruje do bycia w pierwszej "10" świata. Ale tylko kilka. O kilkadziesiąt za mało.
Krakowianka przegrywając w ćwierćfinale powtórzyła wynik z zeszłego roku, kiedy przegrała z siostrą Venus - Sereną Williams - równie gładko. Jednak ocena tego turnieju będzie niższa. W 2008 r. Radwańska była na fali, przegrywała tylko z gwiazdami tenisa, w 1/8 finału pokonała Swietłanę Kuzniecową.
W tym sezonie do ćwierćfinału awansowała nie zwyciężając żadnej "ważnej" tenisistki (najwyżej rozstawiona Na Li jest 19. w rankingu WTA), za to serwując fanom dwa thrillery (z Li, a zwłaszcza z Shuai Peng) i odprawiając 17-letnią Melanie Oudin. Kiedy na jej drodze stanęła rywalka wymagająca, przegrała z kretesem. I oceny tej nie zmieni fakt, że Venus najpewniej zmierza po szósty tytuł na Wimbledonie.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl