http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Powrót po podwójną koronę

peka
2009-07-05, ostatnia aktualizacja 2009-07-05 18:08

Marzyłem, żeby zwieńczyć karierę powrotem do Legii. Udało się przed ostatnim gwizdkiem, bo kto wie, czy za rok jeszcze by mnie tu ktoś z otwartymi ramionami witał - mówi napastnik warszawskiej Legii Marcin Mięciel. Były reprezentant Polski po ośmiu latach gry na obczyźnie znów chce błyszczeć przy Łazienkowskiej. Z Marcinem Mięcielem rozmawia Piotr Kalisz

Marcin Mięciel
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Marcin Mięciel
ZOBACZ TAKŻE
>> Hotel dla psa i kota na wakacje

Jak pierwsze wrażenia po powrocie do Legii?

- Super. Praktycznie wszystko się zmieniło na lepsze. Sponsor jest mocniejszy, wszystko wypiękniało. Kiedyś przebieraliśmy się w baraku, który musieliśmy co jakiś czas malować, bo grzyby wychodziły (śmiech). Dziś to zupełnie inna bajka. Klub wygląda profesjonalnie.

Długo trzeba było cię przekonywać do gry na Łazienkowskiej?

- Nie, to była krótka piłka. Rozmowy trwały tydzień, a najwięcej czasu zajęło rozwiązywanie kontraktu z VfL Bochum. Ja się nie wahałem, bo zawsze marzyłem o tym, żeby na koniec kariery wrócić do Legii. Udało się tuż przed ostatnim gwizdkiem, bo kto wie, czy za rok jeszcze by mnie tu ktoś z otwartymi ramionami witał. Finansowo nie jest to może zmiana korzystna [w Bochum Mięciel zarabiał 400 tys. euro za sezon, w Legii może liczyć na połowę tej kwoty], ale oboje z żoną uznaliśmy, że po ośmiu latach tułaczki i odbijania piłki na boiskach w Grecji i w Niemczech, nadszedł czas stabilizacji. Nasza córka pójdzie do polskiej szkoły i będziemy bliżej rodziny.

Nie boisz się, że twój głośny powrót będzie niewypałem?

- Mam duży bagaż doświadczeń. Grałem w wielu ligach, w barwach Legii rozegrałem ponad 170 spotkań, więc czego miałbym się bać? Legia to najlepszy klub w Polsce, rywalizacja musi być duża. Jeśli będę widział, że odstaję z formą, to będę zaciskał zęby i walczył o miejsce w składzie.

Kolegów ze składu może wykiwasz, ale wieku nie oszukasz.

- Zawsze myślałem, że będę grał do trzydziestki, teraz mam 33 lata i czuję, że jeszcze stać mnie na wiele i na pewno nie jestem za stary na strzelanie goli. Mam jeszcze zdrowie do tego sportu, dlatego chciałbym grać w Legii trzy, może nawet cztery sezony.

Nieżyczliwi ci kibice twierdzą, że na boisku będziesz błyszczał tylko przez swoją charakterystyczną fryzurę.

- Pożyjemy, zobaczymy. Co prawda właśnie wróciłem z urlopu i swoją formę określiłbym jako wakacyjną, ale mam jeszcze miesiąc. Myślę, że tyle wystarczy, żebym na boiskach ekstraklasy mógł pokazać się z dobrej strony. Staram się oceniać sytuację obiektywnie. Są też kibice, którzy pytają, czy zostanę królem strzelców. Co mam odpowiedzieć? Ja jeszcze nie wiem, jaką trener Jan Urban ma wizję zespołu i jaką rolę będę w nim pełnić.

A jaką byś chciał?

- Mogę grać z przodu, mogę być cofniętym napastnikiem. Grałem też na prawym i na lewym skrzydle. Jak będę w dobrej formie, to będę strzelał i wypracowywał gole skąd tylko się da.

Często podkreślasz, że Legia to twój ukochany klub, ale przyznasz, że nie zawsze była to miłość łatwa.

- Mogłem wcześniej wyjechać na zachód, żeby nie przesiąknąć mentalnością polskiej ligi, ale Legia chciała za mnie bardzo dużo pieniędzy i wszystko przesunęło się w czasie. Szkoda. Z Panathinaikosem miałem już praktycznie podpisany bajeczny finansowo jak na tamte czasy kontrakt, ale Legia przedstawiła mi wizję budowy wielkiej drużyny i stadionu z nowym sponsorem Daewoo, więc zostałem. Miałem też oferty z Feyenoordu i Nantes. Prezesi puścili mnie i wyjechałem tylko dlatego, że lada moment miałem być wolnym zawodnikiem. Być może więc coś straciłem, ale z drugiej strony to, ile Legii zawdzięczam, jest nie do przecenienia.

Podobno zwiążesz się z Legią na dłużej nie tylko jako zawodnik?

- Mam pewien zapis w kontrakcie, który odnosi się do mojej przyszłości w klubie po zakończeniu kariery. Nie mogę jednak ujawniać szczegółów. Nie chcę mówić, czy to będzie praca z młodzieżą, czy jakaś inna forma współpracy, bo sam nie wiem. Może za dwa lata zmieni się zarząd, który będzie inaczej to wszystko widział i będę musiał szukać innego zajęcia. Na razie myślę o tym, co jest tu i teraz. Chcę grać i zdobyć z Legią podwójną koronę, a zamiast w przyszłość, wybiegać na boisko.



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów