http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pijący piłkarze: Okoński, Sypniewski, Grosicki...

Łukasz Jachimiak
2009-07-13, ostatnia aktualizacja 2009-07-13 23:08

Z polskich piłkarzy, którzy przepili swoje talenty można by stworzyć drużynę marzeń. Niestety, do kadry takiego zespołu wciąż dołączają nowi zawodnicy. Kamil Grosicki, czarny charakter Jagiellonii Białystok, to sztandarowy przykład młodego piłkarza, który rozmienia swój talent na drobne

Kamil Grosicki (z prawej) w pojedynku z Vlade Lazarevskim z Groclinu
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Kamil Grosicki (z prawej) w pojedynku z Vlade Lazarevskim z Groclinu
Igor Sypniewski
Fot. Radosław Jóżwiak /AG
Igor Sypniewski
Mirosław Okoński (z prawej) do dziś kibicuje
Fot. Piotr Skórnicki / AG
Mirosław Okoński (z prawej) do dziś kibicuje "Kolejorzowi"
Wojciech Kowalczyk 15 lat temu zachwycał na igrzyskach olimpijskich. Karierę kończył na podwórkowych boiskach.
Fot. Kuba Atys / AG
Wojciech Kowalczyk 15 lat temu zachwycał na igrzyskach olimpijskich. Karierę...
ZOBACZ TAKŻE
>> Coś z niczego - zabawki dla oszczędnych

O Grosickim, 21-letnim pomocniku, który zdążył już odmówić gry w młodzieżowej reprezentacji Polski, stracić kilkaset tysięcy złotych na ruletce i uciekać przed wierzycielami na wypożyczenie do szwajcarskiego Sionu, powiedziano już chyba wszystko. Kilka dni temu "Grosik" pojawił się na treningu Jagiellonii wyraźnie zmęczony szaleństwami poprzedniej nocy. - Kamil zawiódł nas wszystkich. Jagiellonia jest ostatnią pomocną dłonią, jaka została do niego wyciągnięta. Jak znów się wyłoży, trzeba będzie powiedzieć jedno: debil - skwitował w jednym z wywiadów lider "Jagi", Tomasz Frankowski.

Jedna flaszka, druga flaszka...

Takich Grosickich polska piłka widziała i pewnie nadal będzie oglądać wielu. - Piją wszyscy. Za moich czasów był chyba tylko jeden abstynent wśród piłkarzy. To Henryk Wieczorek. Ja sam często włączałem telewizor, siadałem z butelką, opróżniałem ją, później sięgałem po następną, a rano dziwiłem się, że tyle wypiłem - wspomina Stanisław Terlecki, jeden z największych, w dużym stopniu zmarnowanych talentów lat 70. i 80.

Największym hulaką tamtych czasów był Mirosław Okoński. Kiedy grał w niemieckim Hamburgu, w 1987 roku uznano go drugim najlepszym zawodnikiem Bundesligi. Kibice HSV w plebiscycie na "jedenastkę stulecia" swego klubu najwięcej głosów oddali na Franza Beckenbauera, Kevina Keegana i właśnie na Okońskiego. Wtedy "Oko" zarabiał miliony, które jednak przepijał z przyjaciółmi i przegrywał w kasynach.

- Kiedyś w Legii Mirkowi Okońskiemu zdarzyło się zginąć gdzieś na tydzień. To nie było dziwne, Mirek był już z tego znany w Lechu. Wrócił po tym tygodniu zmęczony, czerwony, nabąblowany. Siedziałem w loży, obok mnie zawieszony przez klub Okoński. Pytam go: "Mirek, coś ty robił?", a on na to "Zapiłem". Posiedział ze mną taki średnio dysponowany do przerwy, a że Legia przegrywała 0:2, to z trybun Okońskiego ściągnięto na boisko. I co? Strzelił dwa gole, jednego wypracował i Legia wygrała. Nieźle się uśmiałem - opowiada Terlecki. Niestety, z hulankami wychowanka Gwardii Koszalin wiążą się nie tylko zabawne anegdoty. Trzy lata temu były gwiazdor został skazany na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata za prowadzenie auta pod wpływem alkoholu. Na grzywnę w wysokości siedmiu tysięcy złotych złożyli się kibice Lecha. Okoński pracował wtedy jako sprzedawca w jednym z koszalińskich sklepów.

Zawsze i wszędzie

Igor Sypniewski, wychowanek Łódzkiego Klubu Sportowego, w latach 90. grał z Panathinaikosem Ateny w Lidze Mistrzów. Strzelił nawet gola Arsenalowi. Teraz odsiaduje 1,5-roczny wyrok za znęcanie się nad matką, grożenie konkubinie i policjantom. Alkohol, narkotyki, hazard, udział w burdzie na stadionie ŁKS-u, obrzucenie butelkami kobiety na jednym z łódzkich osiedli - oto obraz dna, na którym znalazł się piłkarz. - Talent to nie wszystko. Nie wykorzystałem go, a na pewno mogłem w piłce osiągnąć zdecydowanie więcej - przyznawał Sypniewski.

Wojciech Kowalczyk. który w barwach Legii w 1991 roku, jako niespełna 19-letni chłopak, upokarzał w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów Sampdorię Genua z Gianluką Viallim w składzie, a rok później sięgał z młodzieżową reprezentacją Polski po srebrny medal igrzysk olimpijskich w Barcelonie, kilka lat temu napisał książkę "Kowal. Prawdziwa historia". "Chcecie wiedzieć, jak to jest w reprezentacji Polski - wszystko jedno czy pierwszej, czy też olimpijskiej - po meczach? Pije się, na przykład piwo, zawsze, niezależnie czy się wygrało, przegrało czy zremisowało. Jedyna różnica jest taka, że gdy się wygrywa, to się pije oficjalnie, w hotelowym pubie. A jak się przegrywa, to browary kupuje ktoś na stacji CPN, a pije się w pokoju, żeby nikt nie widział. Ale pije się zawsze" - pisał Kowalczyk.

Od najmłodszych lat

W hotelowych pokojach niedawno, w sierpniu poprzedniego roku, libację urządzili sobie Artur Boruc, Dariusz Dudka i Radosław Majewski. Kadrowicze balowali po przegranym towarzyskim meczu z Ukrainą. Dwaj pierwsi długo nie poczuwali się do winy. - Zrozumiałem błąd, który popełniłem - mówił "Metru" zaraz po sprawie Majewski, który w grudniu skończy dopiero 23 lata. Młody? Patryk Małecki nie ma jeszcze 21 lat, a zdążył już opowiedzieć na łamach kolorowych gazet o swych pijackich ekscesach i bójkach. Gracz Wisły Kraków twierdzi, że zmienił się pod wpływem nauk przekazywanych przez Jana Pawła II. Wizerunek polskiego papieża Małecki wytatuował sobie nawet na ręce.

Kiedyś wiara obroniła przed pokusami Marka Citkę. - Piłkarz ma dużo wolnego czasu, potrzebuje z jednej strony adrenaliny, z drugiej - odstresowania. Kiedy grałem w Jagielloni, nie miałem nawet 20 lat i w Białymstoku spędzałem ze znajomymi czas w bardzo głupi sposób. Kiedyś w jeden wieczór przegrałem w kasynie "malucha". Na szczęście trafiłem do Łodzi. Widzew to marka, zrozumiałem, że jestem w świecie wielkiej piłki, więcej czasu poświęcałem na treningi. A wiara pomagała, kiedy pojawiała się pokusa. Dzięki niej nie ulegałem - opowiada nam Citko.

ŁKS zostanie bez prezesa... »


Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 33 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy