Kiedy w ubiegłą środę Gortat podpisał wstępną umowę z Dallas, niemal wszyscy byli święcie przekonani, że wicemistrzowie NBA z Orlando nie skorzystają z przysługującej im opcji wyrównania oferty złożonej Polakowi. Tym bardziej, że Otis Smith, menedżer generalny Magic do znudzenia powtarzał, że graczowi, który był tylko zmiennikiem Dwighta Howarda mógłby płacić co najwyżej 5 mln dolarów za sezon. Mało tego, skusił przecież do przeprowadzki na Florydę silnego skrzydłowego Mavericks, Brandona Bassa. Mavs puścili zawodnika, bo byli przekonani, że pozyskają Polaka.
Ale Gortat nie był do końca pewny. - Ze Smithem nigdy nic do końca nie wiadomo. Może się śmiać, na koniec dnia powie ci "nie, nie, nie, nie będziemy wyrównywać" i nagle okazuje się, że jednak mogą - mówił Polak. I rzeczywiście, Smith zaśmiał się wszystkim w twarz.
- Wysokiej klasy środkowy jest niezbędny. Marcin ciężko pracował, by awansować na ten poziom. On zapewnia nam duże pole manewru i bardzo się cieszymy, że wraca do nas - oznajmił teraz. W Orlando Gortat dostanie 5,8 mln USD za rok gry (pensja będzie rosła z każdym sezonem, ale nie jest powiedziane, że Polak przez wszystkie lata kontraktu będzie grał na Florydzie).
Gortat w Dallas miał być zawodnikiem pierwszej piątki. W Orlando będzie skazany na ławkę rezerwowych.
- Niestety, tak się to ułożyło. Jestem jednak szczęśliwy, że dalej będę grał z tak dobrymi zawodnikami jak Dwight Howard - mówi.
Szczęśliwi nie są za to fani Magic. Wielu z nich jest oburzonych wypowiedziami Gortata. "Wow! Rozumiem, że chciał grać w pierwszej piątce, ale mówić takie rzeczy? Dajcie mi sześć milionów i nawet nie będę marzył, żeby mówić coś takiego". "Nie martw się Gortat... Pewnego dnia dostaniesz szansę. Potrzebujemy cię tylko do jakiejś transakcji. Posiedź jeszcze rok i naucz się czegoś od najlepszego centra w lidze. Wtedy sprzedamy cię do beznadziejnej drużyny, gdzie będziesz grał, ale wygrasz 35 meczów w roku. A na razie usiądź i uspokój się" - to opinie z internetowych forów fanów Magic.
Gortat w Orlando musi zostać co najmniej do 15 grudnia. Po tym dniu może zostać sprzedany. Czy transfer byłby dla Polaka wymarzonym prezentem świątecznym? Niekoniecznie. Dallas, w myśl przepisów NBA, o Gortata będą mogli zabiegać dopiero za rok. Rywali z Teksasu mogą uprzedzić Houston Rockets, którzy naszego gracza chcieli pozyskać już teraz. Transfer do silnych Rockets - w porządku. Gorzej, jeśli Smith oddałby Gortata do słabego zespołu pokroju Los Angeles Clippers.
Wśród kibiców i ekspertów zza oceanu nie brakuje takich, którzy twierdzą, że Gortat zostanie w Magic na długo, bo najlepsze ekipy Konferencji Wschodniej zbroją się na potęgę w wysokich, silnych zawodników. Wojny gigantów zapowiadają transfery Shaquille'a O'Neala do Cleveland Cavaliers czy Rasheeda Wallace'a do Boston Celtics. Nie brakuje też szalonych pomysłów. - Może Magic będą chcieli wymienić się z Dallas środkowymi? - zastanawia się jeden z kibiców na forum ESPN. 33-letni Erick Dampier zarabia 12 mln dolarów rocznie. Ale jego kontrakt wygasa za dwa lata. Jeśli do wymiany doszłoby za rok, Magic przejęliby tylko rok umowy środkowego. Nie brzmi zbyt zachęcająco dla Orlando, ale możliwe, że Otis Smith i w takiej sytuacji potrafiłby wyjść na swoje.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl