http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pogoń zjednoczona

Łukasz Jachimiak
2009-07-15, ostatnia aktualizacja 2009-07-15 18:35

Pogoń Szczecin, dwukrotny wicemistrz Polski, który w ekstraklasie spędził w sumie aż 39 sezonów, szykuje się do walki o powrót do elity. - Musimy odzyskać dla Pogoni miejsce, które jej się należy - deklarują przedstawiciele "Portowców"

Kibice Pogoni Szczecin
Fot. Cezary Aszkielowicz/Agencja Gazeta
Kibice Pogoni Szczecin
ZOBACZ TAKŻE
>> Hotel dla psa i kota na wakacje

Trzy lata temu, kiedy Antoni Ptak rujnował Pogoń, sprowadzając do niej zastęp przeciętnych Brazylijczyków, szczecińskie środowisko piłkarskie reaktywowało istniejącą od 2003 roku Pogoń Nową. Drużynę grającą w klasie B reprezentowali młodzi piłkarze ze Szczecina wspierani przez legendy "Portowców": Dariusza Adamczuka, Mariusza Kurasa czy Zenona Kasztelana. Na mecze drużyny przychodziło nawet po dwa tysiące fanów.

Na bazie Pogoni Nowej w lipcu 2007 roku stworzono Pogoń Szczecin SA, która przystąpiła do rozgrywek IV ligi. Drużyna, w którą zainwestowali lokalni biznesmeni Artur Kałużny i Grzegorz Smolny, błyskawicznie awansowała najpierw do zreformowanej II (dawniej trzeciej), a teraz I (kiedyś drugiej) ligi. I nie zamierza na tym poprzestać. - Przecież Pogoń to duży klub. W tabeli ekstraklasy wszech czasów zajmujemy ósme miejsce - przypomina Adamczuk, który walnie przyczynił się do szybkiego powrotu Pogoni z B-klasowej otchłani na ważne miejsce na futbolowej mapie Polski. - Zaczęliśmy daleko, od B klasy, ale klimat był świetny. Wszyscy się zjednoczyli - piłkarze, kibice, sponsorzy, dziennikarze. To zresztą nasza polska cecha: jednoczymy się, kiedy jest źle - wspomina były reprezentant Polski. - Teraz będzie jeszcze lepiej. Mamy pieniądze na spokojną grę w I lidze, a drużyna jest silniejsza niż w poprzednim sezonie. Naszym celem minimum będzie spokojna gra w środku tabeli. Ale wszyscy chcemy się mile zaskoczyć. Jeśli tylko pojawi się szansa awansu, zaatakujemy - deklaruje Adamczuk.

Spokojnie do sprawy podchodzi trener Pogoni, a w przeszłości jej zawodnik, Piotr Mandrysz. - Odrodziliśmy się ze zgliszczy. To będzie premiera Pogoni na szczeblu I ligi, więc trudno powiedzieć, na co nas stać. Chciałbym, żebyśmy byli czarnym koniem rozgrywek, ale myślę, że nie będziemy. Ta liga jest bardzo silna, są w niej ekipy, które będą rozdawały karty - twierdzi szkoleniowiec.

Według Adamczuka do grona tych drużyn Pogoń może dołączyć zimą: - Śledziłem poprzedni sezon I ligi i moim zdaniem Znicz Pruszków awansowałby do ekstraklasy, gdyby miał trochę większy budżet. Zimą nie mieli pieniędzy na wzmocnienia. Teraz naszym zadaniem jest wygrywać, co się da. Jeśli po rundzie jesiennej będziemy w pierwszej piątce czy szóstce, na pewno się wzmocnimy, żeby zaatakować ekstraklasę.

Póki co największym wzmocnieniem Pogoni jest Olgierd Moskalewicz. Zawodnik, który w swej karierze rozegrał 340 spotkań w ekstraklasie, zdobywając 75 goli, przypomina, że z Pogonią do elity awansował już trzykrotnie. - Jesteśmy beniaminkiem, więc trzeba realnie oceniać nasze możliwości. Wiadomo, że kibice chcieliby, żebyśmy jak najszybciej znaleźli się w ekstraklasie, bo tam jest miejsce Pogoni. Przecież tu na drugą ligę potrafiło przychodzić po 15 tysięcy ludzi. Mam nadzieję, że teraz też tak będzie. Nasza drużyna ma potencjał, ale oceniając na chłodno trzeba stwierdzić, że faworytem nie będziemy. Choć chciałbym jeszcze raz awansować z Pogonią do ekstraklasy - mówi popularny "Olo", który z "Portowcami" podpisał dwuletni kontrakt.

To właśnie przyszły sezon ma być dla Pogoni kluczowy. - Jak nie uda się teraz, za rok już na pewno będziemy o ekstraklasę walczyć bardzo mocno - deklaruje Adamczuk.



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów