>>
Hotel dla psa i kota na wakacje Gdy w minioną środę Komisja ds. Nagłych PZPN złożona z prezesa i wiceprezesów związku nakazała Komisji Odwoławczej ds. Licencji ponowne rozpatrzenie wniosku złożonego przez ŁKS, zanosiło się na to, że klub z Alei Unii dopnie swego i w nowym sezonie zagra w ekstraklasie.
Wskazywało na to także zaskakujące wyjście z wczorajszego posiedzenia Komisji Odwoławczej jej szefa, Zbigniewa Lewickiego. Były piłkarz Cracovii, który twardo twierdził, że ŁKS nie zasługuje na grę w ekstraklasie, podał się do dymisji.
- Cała ta dymisja to jeden wielki cyrk. Lewicki wyszedł i krzyczał do przedstawicieli naszego klubu, że się wycofuje i mamy wolną drogę. Tymczasem czwórka, która dalej obradowała, zagłosowała przeciw nam, choć wcześniej dwaj z tej czwórki chcieli nam licencję przyznać - opowiada Klejman.
Komisja Odwoławcza uznała, że procedura przyznawania licencji zakończyła się w maju, a łódzki klub nie spełnił w tym czasie wszystkich wymogów, wobec czego na licencję nie zasłużył.
Chwilę potem Klejman zadzwonił do "Metra": - Proszę o sprawdzenie, czy Komisja Odwoławcza ds. Licencji PZPN podejmując decyzję nie musi być w pięcioosobowym składzie - zaapelował. Szefowi ŁKS-u z wyjaśnieniami pospieszył rzecznik PZPN, Jakub Kwiatkowski. - Aby decyzja była zgodna z prawem, musi zostać podjęta co najmniej przez trzech członków komisji. W sprawie ŁKS-u decydowały cztery osoby, więc wszystko jest w porządku - stwierdził Kwiatkowski.
Klejman: - Decyzja komisji to skandal! Powiedziałem prezesowi Lacie prosto w oczy: "Grałeś w piłkę, u ciebie przeszło coś takiego? - No, słuchaj Grzesiek, ja już nic nie mogę zrobić - odpowiedział. To po co jesteś prezesem?" - zapytałem. Rozmowie przysłuchiwał się Tomasz Kłos, Lato już nic nie odpowiedział.
Grzegorz Klejman, biznesmen, który w ŁKS zainwestował 5 mln złotych zapowiada walkę o odszkodowanie. - Konsultowałem się z klubowym prawnikiem. Szacowałem, że sąd może nam przyznać 30-40 mln złotych odszkodowania, ale mecenas powiedział, że to będą dwukrotnie większe pieniądze - mówi. Według niego ŁKS właśnie stawał na nogi, wychodził z biedy, miał podpisać kilka nowych umów sponsorskich.
Ostatnią deską ratunku dla liczącego sobie 101 lat klubu jest jutrzejsze zebranie zarządu PZPN. - Ja już im nie wierzę. Cała siedemnastka powinna podać się do dymisji, bo pod ich rządami ze sportem wygrywają układy. Pan Janusz Filipiak [szef Cracovii] ma mocne plecy. Wiem, że prokuratorzy z Krakowa powiedzieli Lacie, że mogą postawić mu zarzuty, za które grozi 10 lat pozbawienia wolności - złości się Klejman.
Na braku licencji dla ŁKS-u skorzystała właśnie Cracovia. "Pasy", które w sportowej walce zajęły 15., spadkowe miejsce w tabeli, są już pewne występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w kolejnym sezonie.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl