http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Frankowski: Kończę z ekstraklasą

łj
2009-07-30, ostatnia aktualizacja 2009-07-30 21:10

Jako piłkarz mam za zadanie wyjść jutro na boisko i ograć Odrę Wodzisław. Ale nie jest łatwo skoncentrować się na futbolu, kiedy atmosfera wokół ligi jest żenująca - mówi Tomasz Frankowski przed startem nowego sezonu ekstraklasy. Dla niego, jak zapowiada, ostatniego w karierze

Tomasz Frankowski
Fot. Grzegorz Dąbrowski / AG
Tomasz Frankowski
ZOBACZ TAKŻE
Z Tomaszem Frankowski, napastnikiem Jagiellonii Białystok, trzykrotnym królem strzelców ekstraklasy, rozmawia Łukasz Jachimiak

Liczy pan swoje sezony w ekstraklasie?

- Oj, nie. Kompletnie nie wiem, ile już ich rozegrałem.

Ten będzie jedenasty. Zgodzi się pan, że najtrudniejszy?

- Łatwo nie będzie, bo Jagiellonia rozpocznie rozgrywki z 10 ujemnymi punktami, ale mamy za zadanie się utrzymać. Trzeba będzie zrobić coś w okolicach 40 punktów.

Te ujemne punkty to sprawiedliwa kara za udział klubu w aferze korupcyjnej?

- Była wina, jest i kara. Inna sprawa, że kto inny zawinił, a kto inny płaci. Ale trzeba na wszystko spojrzeć optymistycznie. W tym sezonie możemy przejść do historii białostockiej piłki. Stanie się tak, jeśli tę wyjściową stratę odrobimy.

Kary zawieszone, kary przywrócone, kary zamienione na inne, do tego zamieszanie z licencjami. Dziś startuje nowy sezon, a są drużyny nie do końca pewne, w której lidze zagrają. Takie rzeczy to chyba tylko w Polsce?

- To, co się dzieje to absurd, który za przyzwoleniem nie wiem już nawet kogo wciąż jest rozgrzebywany. Widać, że ktoś, kto odpowiada za polską piłkę, za ten bałagan nie czuje się odpowiedzialny. Ja jako piłkarz mam za zadanie wyjść w sobotę na boisko i ograć Odrę Wodzisław. Na tym się koncentruję, ale łatwo nie jest, bo atmosfera wokół ligi jest żenująca. A jeśli chodzi o konkretne przypadki klubów, to mam nadzieję, że ekstraklasa ruszy w składzie obowiązującym na dziś. Cracovia i Korona, które zostały dopuszczone do ligi kosztem Widzewa i ŁKS-u, mają chyba mocniejsze podstawy, by w tej lidze grać. Trzeba pamiętać, że Widzew został ukarany za korupcję, kary nie odbył, a odpokutować powinien. Z kolei ŁKS nie dostał licencji podobno z jakiegoś banalnego powodu, ale nie chce mi się do końca wierzyć, że ten powód jest taki banalny.

Kto zatem będzie mistrzem tego bałaganu? Wisła Kraków skompromitowała się w eliminacjach Ligi Mistrzów odpadając po przegranej z Levadią Tallin. Odpada też z wyścigu o tytuł?

- Moim faworytem do mistrzostwa są te zespoły, które walczyły o nie w poprzednim sezonie. Wisła, Legia i Lech skończą ligę na miejscach 1-3. Jest kilka drużyn, które powalczą o miejsca 4-6, reszta zagra o utrzymanie.

Nie widzi pan w stawce czarnego konia? W sezonie 2006/2007 zaskoczyły wszystkich Zagłębie Lubin i GKS Bełchatów, między sobą rozstrzygając kwestię mistrzostwa...

- Wydaje mi się, że Bełchatów i Polonia, które ostatnio tuż za wielką trójką finiszowały, znów będą o krok za nią. W bezpośrednich spotkaniach mogą nawet z faworytami wygrać, ale na dłuższą metę niekoniecznie.

A więc nuda?

- Przeciwnie, myślę, że sezon będzie obfitował w różnorakie niespodzianki. Ostatnio też ich nie brakowało. No bo któżby przypuszczał, że z ligi polecą Górnik Zabrze i Cracovia, zasłużone i mocne kadrowo zespoły.

Kto spadnie tym razem?

- Nie zamierzam nikogo nominować. Po pierwsze dlatego, że ktoś, o kim powiedziałbym, że w niego nie wierzę, mógłby przeczytać tę gazetę i później powiesić ją sobie na tablicy w szatni. Takie słowa motywują. Jeśli słyszysz, że ktoś cię skreśla, robisz wszystko, żeby pokazać mu, jak bardzo się pomylił. Po drugie, jestem przekonany, że każdy klub w końcu będzie się borykał ze swoimi problemami. Każda drużyna będzie miała serię słabych spotkań, w których ciężko będzie jej o punkty.

Widzi pan kandydata na kolejnego Roberta Lewandowskiego - objawienie ostatniego sezonu?

- Życzę młodym piłkarzom, by wygrywali rywalizację ze starszymi, ale nie sądzę, by w najbliższych miesiącach objawił nam się drugi taki talent jak Lewandowski. Zresztą, mówiąc szczerze, nawet nie wiem, kto się wybija, bo zupełnie nie żyję polską piłką.

Dlaczego?

- Nie mam ochoty ani czasu na czytanie gazet, które żyją tylko jeden dzień i internetu, gdzie informacje sportowe sprzedaje się jeszcze szybciej. Poza treningami mam mnóstwo innych zajęć. Uwielbiam rozmowy i zabawy ze swoimi dziećmi, dużo czasu im poświęcam. Często jestem zaskakiwany przez kolegów w szatni informacjami o tym, kto gdzie przeszedł, kto z kim grał, jaki padł wynik. Ale zupełnie nie przeszkadza mi, że o tym wszystkim dowiaduję się z drugiej ręki.

Mówi pan o dzieciach, ostatnio przybyło ich panu ponad sto.

- Piłkarska szkółka, którą prowadzę z Mirkiem Szymkowiakiem, to też jedna z tych ważnych dla mnie rzeczy. To jest przyszłość. Może uda się nam wychować dobrych piłkarzy, a przede wszystkim dobrych ludzi.

Kiedy już na dobre przemieni się pan z piłkarza w wychowawcę?

- Myślę, że za rok, bo sezon, który się rozpoczyna, będzie już ostatnim w moim wykonaniu.

Na koniec typ: kto będzie mistrzem?

- Z trójki Wisła, Legia i Lech, wiadomo - Wisła, bo zawsze bliższa koszula ciału.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów