Po powrocie z Barcelony Wojciech Kowalczyk, Andrzej Juskowiak, Ryszard Staniek i inne wschodzące gwiazdy polskiego futbolu dostały od FSO po złotym polonezie. U kibiców wszyscy mieli nieograniczony kredyt zaufania. - To było wielkie wydarzenie. Nasz medal na pewno nie był przypadkowy - wspomina "Jusko". - Nadzieje wiązano z nami wielkie, bo zdobyliśmy coś po wielu latach posuchy. Ale do tej dorosłej piłki tak naprawdę nigdy nie weszliśmy większą grupą - mówi Dariusz Adamczuk.
Dariusz Gęsior, reprezentacyjny pomocnik, dziś odpowiada za politykę kadrową swego ukochanego Ruchu Chorzów a ponadto pełni funkcję dyrektora sprzedaży w firmie doradztwa finansowego Dexus Partners.
- Pracowaliśmy ostro przez cztery lata, graliśmy do samego końca, aż do olimpijskiego finału, w tej drodze na szczyt mocno się zżyliśmy. Inaczej być nie mogło, przecież ja z takim Andrzejem Juskowiakiem cztery lata przemieszkałem w pokoju. Trener Janusz Wójcik dobierał nas pod kątem osobowości, dlatego lubimy się i przyjaźnimy cały czas. Ja najmocniej jestem związany z Grześkiem Mielcarskim, którego żona została matką chrzestną mojego syna, i z Andrzejem Kobylańskim, z którym zawsze spędzamy razem wakacje w Kołobrzegu. Barcelona? Jak się gra w finale, to się chce go wygrać. Ale po latach tamto srebro fajnie smakuje.
Andrzej Juskowiak, napastnik, król strzelców barcelońskiego turnieju, dziś jest trenerem napastników Lecha Poznań i komentatorem TVP. - To było wielkie wydarzenie. Jeśli się w turnieju piłkarskim dochodzi do finału, to trzeba coś prezentować. Mieliśmy dobry, zgrany zespół. Pracowaliśmy razem przez cztery lata. Ten medal na pewno nie był przypadkowy. Mieliśmy stworzone dobre warunki do rozwoju. Każdy młody piłkarz chciał w tej drużynie grać, ale dostać się do niej nie było łatwo. Ludzie byli dobierani nie tylko pod względem umiejętności boiskowych, lecz także pod względem charakterologicznym. Dlatego stworzyliśmy świetną paczkę. Było jak w znanej piosence - jeden przyświecał nam cel. Do dziś trzymamy się razem. Kiedy wróciłem kilka lat temu do Polski i spotkałem przypadkowo któregoś z kolegów z reprezentacji olimpijskiej, to wspólnych tematów nam nie brakowało.
Aleksander Kłak, bramkarz srebrnej drużyny na kilka lat rozstał się z futbolem. Zarabiał na życie, pracując jako kierowca autobusu miejskiego w belgijskiej Antwerpii.
- O kurczę, zapomniałem. Faktycznie, ten finał był 8 sierpnia 1992. Ależ to był dzień. Szkoda, że nam ci Hiszpanie zabrali złoto. Autobus? Jeżdżę już czwarty rok, ale teraz tylko na trzy czwarte etatu. Na pół etatu jestem zatrudniony w Royalu Antwerpia. Klub gra w drugiej lidze, a ja jestem trenerem bramkarzy. Treningi prowadzę 3-4 razy w tygodniu, mam swoje miejsce na ławce rezerwowych drużyny, jest fajnie. Mam czas i dla rodziny, i na piłkę. Prowadzę też zajęcia z młodymi bramkarzami Royalu. Jeśli chodzi o przyjaźnie, to jestem w stałym kontakcie z kilkoma chłopakami. Niedawno rozmawiałem z Grześkiem Mielcarskim i z Tomkiem Wieszczyckim. No i oczywiście czasem spotykamy się z Piotrkiem Świerczewskim, bo przecież obaj pochodzimy z Nowego Sącza.
Dariusz Adamczuk, pomocnik, zagrał we wszystkich meczach podczas igrzysk, nie zagrał w finale, bo pauzował za żółte kartki. Obecnie odpowiada za szkolenie młodzieży w Pogoni Szczecin.
- 8 sierpnia 1992 roku to dla mnie czarna plama. Pamiętam, że przed meczem zrobiliśmy standardową rozgrzewkę z Tomkiem Łapińskim. Ja rozgrzałem jego na mecz, on mnie na ławkę rezerwowych, gdzie musiałem siedzieć z powodu żółtej kartki, którą dostałem w półfinale. Gdyby koledzy wygrali ten finał, zawsze bym pamiętał, że w nim nie zagrałem, ale wspomnienia z Barcelony byłyby inne. A tak to do dziś się zastanawiam, co by było, gdybym z Hiszpanią mógł zagrać. Ale i tak uważam, że z naszej drużyny wielu zawodników zrobiło niezłe kariery. Szkoda, że w seniorskiej piłce nie udało nam się osiągnąć podobnego sukcesu, ale zawsze mieliśmy ciężkie grupy eliminacyjne do wielkich imprez. Wtedy rywalizowaliśmy np. z Anglią i Holandią. Dziś kadra trafia do łatwiejszych grup.
Barcelona to piękny czas i pod względem sportowym, i koleżeńskim. Myślę, że im bliżej będzie końca karier chłopaków, a już profesjonalnie grają chyba tylko "Świerszczu" i Onyszko, tym częściej będziemy grali w "Orłach Górskiego". Z tego, co wiem, jest pomysł zorganizowania rewanżu z Hiszpanami w 20. rocznicę tego meczu z Camp Nou.
Co słychać u innych?
Marek Bajor, obrońca - po zakończeniu kariery piłkarskiej zajął się trenerstwem. Był asystentem Franciszka Smudy w Lechu Poznań.
Jerzy Brzęczek, pomocnik - w czerwcu bieżącego roku zakończył karierę piłkarską, w przyszłości chce być trenerem.
Marcin Jałocha, obrońca - pracuje jako trener w trzecioligowym LKS-ie Nieciecza.
Andrzej Kobylański, pomocnik - mieszka w niemieckim Cottbus, jest szefem skautingu tamtejszego Energie, które obecnie gra w 2. Bundeslidze.
Dariusz Koseła, pomocnik - po zakończeniu kariery próbuje swych sił w roli trenera. Ostatnio prowadził A-klasową Tęczę Wielowieś.
Wojciech Kowalczyk, napastnik - jest ekspertem piłkarskim telewizji Polsat.
Marek Koźmiński, obrońca - był właścicielem Górnika Zabrze, jest prezesem firmy deweloperskiej Eurostar Real Estate.
Tomasz Łapiński, obrońca - od roku ze strony klubu odpowiada za kontakty z kibicami Widzewa, poza tym zajmuje się fotografią artystyczną. Grzegorz Mielcarski, napastnik - jest komentatorem Canal+, publikuje na łamach portalu Interia.pl, ma za sobą współpracę z TVP.
Arkadiusz Onyszko, bramkarz - kontynuuje karierę, broni bramki duńskiego FC Midtjylland.
Ryszard Staniek, pomocnik - jest asystentem trenera Odry Wodzisław, Ryszarda Wieczorka.
Dariusz Szubert, pomocnik - jest trenerem w Dolnosaksońskim Związku Piłkarskim (NFV), pełni rolę gospodarza ośrodka w Barsinghausen, znanego choćby ze zgrupowań reprezentacji Polski.
Piotr Świerczewski, pomocnik - kontynuuje karierę. Ostatnio grał w ŁKS-ie Łódź, teraz ma zakotwiczyć w Zagłębiu Lubin.
Mirosław Waligóra, napastnik - od lat mieszka w Belgii, jest radnym miasta Lommel, zajmuje się jego sprawami sportowymi.
Tomasz Wałdoch, obrońca - szkoli młodzież w niemieckim Schalke 04 Gelsenkirchen.
Tomasz Wieszczycki, pomocnik - pracuje jako komentator i ekspert piłkarski w telewizji Canal+.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl
Źródło: Dziennik Metro