http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wybory Adamka

Maciej Baranowski
2009-08-24, ostatnia aktualizacja 2009-08-24 19:38

24 października Tomasz Adamek zmierzy się z Andrzejem Gołotą. Prawdopodobnie. W karierze polskiego mistrza świata wagi junior ciężkiej niczego nie można być pewnym

Tomasz Adamek
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Tomasz Adamek
ZOBACZ TAKŻE
>> Coś z niczego - zabawki dla oszczędnych

Roy Jones Jr., Bernard Hopkins, Antonio Tarver - to trójka wielkich nazwisk w świecie boksu. Ale ich wspólną cechą jest nie tylko to, że uchodzą za mistrzów - wszyscy wiele razy łączeni byli z Adamkiem. We wszystkich wypadkach skończyło się na "łączeniu". Teraz Polak też ma wielkie plany i równie wielkie w nich nazwiska. Wzięliśmy je pod lupę i oceniliśmy, na ile są realne.

Adamek - Gołota, 24 października, Łódź
Walka realna na 90 proc.
Choć dziś stacja Polsat oficjalnie ogłosi w warszawskim pubie Champions, w obecności obu zainteresowanych pięściarzy, że "pojedynek stulecia polskiego boksu" faktycznie się odbędzie, to z Gołotą nic nie wiadomo. Informację o walce stacja chciała podać już tydzień temu, Adamek dogadał się z telewizją szybko, ale Andrew targował się do końca. Teraz niby wszystko jest dograne, Gołota dziś rano ma wylądować na Okęciu, ale... Przemysław Saleta do dziś ma bilety, które wydrukowano na jego niedoszły pojedynek z Gołotą. Andrew wymigał się od walki, tłumacząc się rozciętym łukiem brwiowym. To dziwne wymówka, bo bokserzy sparują w kaskach, a tydzień po groźnej kontuzji Gołota jak gdyby nigdy nic bawił się na przyjęciu Polonii w Chciago. Po rozciętym łuku nie było śladu.

Adamek - Hopkins, 30 stycznia 2010, New Jersey
Walka realna na 50 proc.
Tę datę zaklepała już stacja HBO. Pomysł walki z Hopkinsem bardzo podoba się Adamkowi, jego doradcom, trenerowi Andrzejowi Gmitrukowi oraz amerykańskim dziennikarzom. Menedżer B-Hopa też jest na tak. W czym, lub raczej w kim więc problem? W Hopkinsie. On właśnie zmienił zdanie. Choć HBO dało na ten pojedynek niezłe, jak na dzisiejsze czasy, trzy miliony dolarów, a podział wynosi 60 do 40 procent na korzyść "Kata", to on - wbrew wcześniejszym deklaracjom - uważa, że to za mało. I chce kolejne pół miliona. A może po prostu nie chce bić się z Polakiem?

Adamek - Steve Cunningham, 30 stycznia lub wiosna 2010, New Jersey
Walka realna na 50 proc.
Cunningham to przede wszystkim opcja rezerwowa na wypadek, gdyby Hopkins wciąż stroił fochy. Warto zaznaczyć, że na taką walkę zgadza się stacja HBO, choć rzecz jasna nie daje 3 mln dol. Ten pojedynek to jedyny sensowny wybór, gdyby Adamek wciąż chciał walczyć w kategorii junior ciężkiej. A raczej nie chce. Po pierwsze, to duże ryzyko. Trener Gmitruk nie kryje, że to najgroźniejszy rywal dla jego podopiecznego. Po drugie, w pierwszej walce "Cunn" trzy razy lądował na deskach. Adamek nie musi nic udowadniać.

Inne opcje?

Pozostali mistrzowie w kategorii junior ciężkiej, Giacobbe Fragomeni czy Olaf Afolabi do walki z Adamkiem się nie kwapią. Po spotkaniu z Polakiem byliby bowiem byłymi mistrzami. Inna sprawa: kto poza fanami boksu o nich słyszał? Dlatego łatwiej zrozumieć decyzję Adamka o wadze ciężkiej. Polak nie za bardzo ma inne wyjście.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów