>>
Coś z niczego - zabawki dla oszczędnych Komisja dyscyplinarna Belgijskiej Federacji Piłki Nożnej rozpatrzyła wczoraj sprawozdanie sędziego meczu, a następnie analizowała na wideo brutalne zagranie Witsela. Werdykt: pomocnik Standardu zagrał bardzo niebezpiecznie, ignorując zagrożenie, jakie stworzył. Kara: odsunięcie od 10 spotkań (do końca pierwszej rundy ekstraklasy Belgii). Surowa. Pierre Francois, dyrektor generalny Standardu przypominał, że zwyczajowo w Belgii piłkarza, który spowodował kontuzję przeciwnika, dyskwalifikuje się na cztery mecze. Komisja była jednak nieugięta. Dla porównania - Martin Taylor z drużyny Birmingham City, który w lutym ubiegłego roku brutalnym wślizgiem złamał nogę Eduardo (piłkarz doznał otwartego złamania stawu skokowego, na boisko wrócił po 10 miesiącach), został zawieszony zaledwie na trzy mecze.
Karę dla Witsela uznano w Belgii za sprawiedliwą. "Przerażające!" - taki podpis pod zdjęciem rentgenowskim złamanej nogi Wasilewskiego widnieje na stronie "La Derniere Heure". Gazeta opisuje też trudne chwile, jakie przeżywa rodzina reprezentanta Polski. - Piękna pani Wasilewska chowa smutne, zapłakane oczy za okularami. Gdy odwiedza męża, roczna Zuzanna i siedmioletni Oskar, który bardzo dobrze spisuje się w młodym zespole Anderlechtu, zostają pod opieką niani - piszą Belgowie. - Czy jestem zła na Witsela? Jestem smutna i wyczerpana. W nocy nie mogę zmrużyć oka - opowiada Joanna Wasilewska.
Smutni są także koledzy Witsela. - Futbol to sport, w którym muszą być pewne granice. To nie jest wojna. Oddałbym Anderlechtowi mistrzostwo, jeśli mogłoby to pomóc Wasilewskiemu - mówi napastnik Standardu Milan Jovanović.
Klubowy lekarz Anderlechtu Louis Kinnen twierdzi, że "Wasyl" wróci na boisko za 10-12 miesięcy. Dziś i w piątek Polak przejdzie operacje kości. Po nich Anderlecht ma zdecydować, czy podejmie wobec Witsela działania prawne. - Na razie nie mieliśmy czasu, by to skonsultować z Marcinem - mówi rzecznik prasowy "Fiołków" David Steegen. Polak może też złożyć przeciw Witselowi prywatny akt oskarżenia i liczyć na odszkodowanie. Ale sprawa najpewniej skończy się na przeprosinach, z którymi Witsel chce się wybrać do Wasilewskiego zaraz po jego zabiegach.
Niewykluczone, że do szpitala Belg przyjedzie w asyście policji. On i kapitan drużyny Steven Defour - który stwierdził, że Anderlecht sam jest sobie winien, bo jego zawodnicy też grali ostro - otrzymali ochronę po tym, jak do klubu wpłynęły maile z pogróżkami skierowanymi do piłkarzy. Nadawcami listów byli mieszkańcy Belgii i Polski.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl