>>
Coś z niczego - zabawki dla oszczędnych - Maja już kilka dni temu upadła dokładnie w tym samym miejscu. Wtedy nic się nie stało, teraz skończyło się dużo gorzej. Nie zdążyła zamortyzować upadku rękoma i uderzyła twarzą o skały. Wyglądało to tragicznie - przyznaje trener reprezentacji Polski Andrzej Piątek.
Polka natychmiast po wypadku została odwieziona do szpitala. Było podejrzenie o trwałe uszkodzenie ciała, na szczęście badania wykluczyły tę możliwość.
- Maja ma bardzo spuchniętą twarz. Trudno ją teraz rozpoznać, ale kości i zęby są całe. Ogólnie nie jest aż tak źle - poinformował trener Piątek.
Początkowo przewidywano, że Polka spędzi w szpitalu kilka dni, ale być może będzie mogła opuścić ośrodek medyczny już dzisiaj. Na warunki w nim "Pszczółka" narzekać jednak nie mogła. Zawodniczka dostała własny pokój, w którym przez cały czas mogły z nią przebywać osoby ze sztabu reprezentacji.
Nie wiadomo, kiedy Polka wróci do rywalizacji. - Na pewno nie wystartuje w Australii, ale prawdopodobnie nie pojedzie także za tydzień, w Pucharze Świata - przewiduje Piątek. Jednak to i tak dobre wieści, bo istniało zagrożenie, że Włoszczowska w tym roku nie zaprezentuje się już w żadnych zawodach.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl