>>
Hotel dla psa i kota - Hiszpania dotychczas grała trochę poniżej oczekiwań, ale przecież aktualni mistrzowie Europy przegrali jak na razie tylko raz, z Grecją. Wciąż mają szansę na awans do półfinału i wciąż o nim marzą. A my, cóż, postaramy się, by ich marzenia się nie spełniły - mówi "Metru" menedżer polskiej reprezentacji Witold Roman.
O sile Hiszpanii stanowią bracia Falasca - rozgrywający Miguel Angel, dobrze znany w Polsce, bo gra na co dzień w Skrze Bełchatów, oraz atakujący Guillermo. Trzecim asem w talii trenera Julio Velasco jest przyjmujący Israel Rodriguez, który jak na razie jest najskuteczniejszym siatkarzem Hiszpanii na mistrzostwach. Ale, choć to znakomici gracze, którzy dwa lata temu w finale ME w Moskwie utarli nosa faworyzowanym gospodarzom, biało-czerwoni się ich nie boją. Podczas niedawnego Memoriału Huberta Wagnera pokonali ich 3:1.
O co zatem martwić się przed dzisiejszym meczem? O zdrowie naszych siatkarzy?
- Pobolewać, to pobolewa wszystkich, ale na tym poziomie to normalne. Oni są do tego przyzwyczajeni, wiedzą, że będzie bolało. Ale nikt z powodu urazu nie prosi o zwolnienie z treningów czy mniejsze obciążenia - uspokaja Witold Roman.
Że przerwa w grze wybije naszych z rytmu?
- Dwa lata temu w Moskwie zaczęliśmy od przerwy, bo nie graliśmy pierwszego dnia. I nie wyszło nam to dobrze. W Turcji gramy od początku i idzie nieźle. Chyba lepiej, że właśnie teraz mamy możliwość odpoczynku - mówi menedżer kadry.
A może Polaków zdeprymują puste trybuny, do których nie są przyzwyczajeni? Bo przecież po odpadnięciu z turnieju gospodarzy frekwencja na widowni będzie bardzo słaba.
- Tu i tak było pusto. Zresztą, poza Polską i może Serbią, gdzie indziej trudno byłoby zapełnić hale. Zapewniam, że kwestia trybun to sprawa drugorzędna - dodaje Witold Roman.
Jednym słowem - bać się nie ma czego. Dziś wygrywamy z Hiszpanią.
Polska-Hiszpania, godz. 16.30, Polsat