http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Łotwa rządzi w Gdańsku

Grzegorz Kubicki, Gdańsk, gw
2009-09-08, ostatnia aktualizacja 2009-09-08 18:07

Łotysze są najbardziej widoczną grupą podczas koszykarskich mistrzostw Europy w Gdańsku. Co prawda nie na parkiecie, ale w mieście i na trybunach hali Olivia

Rewelacyjnie Łotysze grają z Rosją
Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta
Rewelacyjnie Łotysze grają z Rosją
ZOBACZ TAKŻE
>> Hotel dla psa i kota

Jeśli weźmiemy pod uwagę wielkość państw, które rywalizują w grupie B w Gdańsku, Łotwa nie może się równać z nikim. Kraj, który liczy zaledwie 2,3 mln mieszkańców, jest liliputem przy olbrzymach z Francji, Niemiec czy przede wszystkim Rosji. Ale to Łotysze rządzą w Gdańsku. Jeszcze kilka godzin przed pierwszym meczem można się było o tym przekonać na ulicach miasta. Jadący na mistrzostwa samochodami (najczęściej białymi, mocno zdezelowanymi busami) Łotysze zaczepiali innych kierowców, stojąc na światłach - trąbili i śpiewali. Fani z Łotwy byli jedyną ekipą, która przyjechała do Gdańska w zorganizowanej grupie - długo przed mistrzostwami zarezerwowali 1,5 tys. biletów. I w Olivii było to widać. I słychać. Podczas pierwszego meczu Łotyszy z broniącymi tytułu mistrza Europy Rosjanami atmosfera w Olivii była niesamowita. Dużo lepsza niż na meczach hokeistów Stoczniowca czy nawet spotkaniach koszykarzy Prokomu w Eurolidze. Wszyscy Łotysze, którzy przyjechali do Gdańska, głośno dopingowali swoją drużynę. - Jechałem na mistrzostwa blisko 700 km. Zresztą pojechałbym nawet dalej - mówi owinięty flagą łotewską Sandis. Cechy charakterystyczne: duży brzuch i duże wąsy. - Mam nadzieję, że znajdziemy się w pierwszej trójce i wyjdziemy z grupy. Niemców na pewno pokonamy, powalczymy też z Rosją. W naszym kraju żyje wielu Rosjan, więc na tej wygranej zależy mi szczególnie - mówił Sandis.

Ale niespodzianki nie było. Po meczu zwycięstwo świętowała znacznie mniejsza grupa kibiców z Rosji. Łotysze, mimo wspaniałego dopingu (ostatnie pięć minut ich fani oglądali na stojąco), przegrali 68:81. Zawiodła ich gwiazda z NBA - Andris Biedrins, który rzucił tylko sześć punktów. Bohateremi spotkania byli Rosjanin Siergiej Bykow (22 punkty) i Amerykanin z rosyjskim paszportem Kelly McCarthy (24). Kiedy po zakończeniu spotkania wielu Łotyszy opuściło Olivię, w hali zrobiło się ciszej. Ich miejsce zajęli kibice z Trójmiasta. - Przyszedłem zobaczyć Francuza Tony'ego Parkera. To nieprawdopodobne, że jest okazja, aby zobaczyć go na żywo w Gdańsku - cieszył się 24-letni Wojtek z Gdyni. - Słyszałem też, że razem z nim ma przyjechać jego żona, aktorka Eva Longoria, ale... mniejsza z nią. Gwiazda serialu "Gotowe na wszystko" Longoria, choć długo nikt w to nie dowierzał, rzeczywiście pojawiła się w Olivii, by dopingować męża, ale ten - choć trzy razy zdobywał już mistrzostwa NBA - męczył się z osłabionymi brakiem Dirka Nowitzkiego Niemcami. Zresztą tak, jak cała drużyna Francji. Ostatecznie Francuzi wygrali 70:65, a Parker rzucił 19 punktów (w tym ostatnie 11 swojego zespołu).



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów