http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Biznes jest biznes

Łukasz Jachimiak
2009-09-13, ostatnia aktualizacja 2009-09-13 22:30

- Jesteśmy najlepszym klubem na świecie, więc płaćcie nam najlepiej na świecie - miał powiedzieć w lipcu Florentino Perez do Herberta Hainera. Prezydent Realu Madryt domaga się od szefa Adidasa 60 mln euro rocznie. Niemiecki gigant będzie musiał przystać na te warunki. W przeciwnym razie straci jeszcze więcej

>> Coś z niczego - zabawki dla oszczędnych

Czy Real, który od lat odpada z Ligi Mistrzów zaraz po fazie grupowej, jest najlepszą drużyną świata, można by długo dyskutować. Ale o tym, że Florentino Perez, wydając latem ćwierć miliarda euro na nowych zawodników, stworzył najbardziej medialny klub globu, przekonywać nie trzeba nikogo. W Madrycie mają teraz przecież Cristiano Ronaldo, Kakę, Karima Benzemę i Xabiego Alonso.

Gwiazdy kosztują, a skądś przecież trzeba brać pieniądze. Dotychczas Real od sponsorów inkasował rocznie 130 mln euro. To 35 procent rocznego dochodu klubu, wynoszącego 400 mln euro. Perez, który w stolicy Hiszpanii buduje tzw. drugą galaktykę, chce, by sponsorzy wpłacali do klubowej kasy więcej.

Umowę z Adidasem Real podpisał w 2004 roku. W myśl kontraktu obowiązującego do 2012 roku, za grę w strojach niemieckiej firmy wicemistrz Hiszpanii otrzymuje 30 mln euro rocznie. To bardzo dużo. Dla porównania Chelsea rocznie dostaje od Adidasa 17,3 mln euro, a Barcelona od Nike, amerykańskiego konkurenta Adidasa, 22 mln euro.

Ale Perez chce więcej. I ma pomysł, jak to wyegzekwować. To raczej nie przypadek, że najnowszy nabytek "Królewskich" Cristiano Ronaldo, związany indywidualnym kontraktem z Nike (Portugalczyk zarabia w ten sposób 6 mln euro rocznie), w dniu swej prezentacji na Santiago Bernabeu paradował po obiektach klubowych w koszulce z logiem tej firmy. Perez nie mówił też nic, kiedy Iker Casillas narzekał na piłki Adidasa, którymi będą rozgrywane mecze w Lidze Mistrzów. - Bardzo mi przykro, ale na tym poziomie rywalizacji sprzęt mógłby być lepszy - stwierdził hiszpański bramkarz przed rozpoczęciem nowego sezonu Champions League. Znacznie cieplej wypowiadał się o piłkach, którymi gra się w lidze hiszpańskiej. A te dostarcza... Nike.

Zresztą Amerykanie, którzy ciągle umacniają swą pozycję gracza numer jeden na światowym rynku odzieżowym, pokazali już, że mają co zaoferować i potrafią przelicytować rywala. Od 2011 roku Nike będzie sponsorem piłkarskiej reprezentacji... Niemiec. Narodowa drużyna naszych zachodnich sąsiadów w strojach Adidasa grała przez ponad 50 lat! Ale tradycja nie znaczyła nic wobec świetnej oferty. Nike za ośmioletni kontrakt zapłaci Niemieckiej Federacji Piłkarskiej rekordową kwotę 400 mln euro. Oznacza to, że rok umowy jest wart 50 mln euro. A w piłce reprezentacyjnej za naprawdę duże uchodzą kwoty zbliżone do 10 mln euro rocznie. Właśnie tyle Niemcom płacił Adidas. - Gdybyśmy spróbowali iść na wojnę z Nike, wszyscy powiedzieliby, że jesteśmy szaleni. Nie zrobimy tego - powiedział wtedy Hainer.

Adidas, który traci na rzecz Nike coraz więcej drużyn (spośród czołowych reprezentacji ubiera już tylko Argentynę i Francję, a Nike - Brazylię, Portugalię, Holandię i wkrótce Niemcy), może spodziewać się kolejnych zagrywek Pereza. Niedawno "France Football" poinformował, że transfer Benzemy Perez oblał z piłkarzem butelką... Coca-Coli. Oczywiście spożywczy gigant jest jednym z głównych sponsorów Realu i kwestia renegocjacji kontraktu dotyczy również jego. A Perez, jako wolny człowiek, może przecież popijać dowolny napój. Choćby Pepsi.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów