>>
Jamniki mają swoją paradę Czwarty set. 25:24 dla Polski i w górze mamy meczbola. Piłka wędruje na prawe skrzydło, gdzie już czeka Piotr Gruszka. Atomowy atak rozgrywającego turniej życia "Gruchy" i jest! Koniec! Polska mistrzem Europy.
Inaczej być nie mogło, bo tego zespołu na turnieju w Turcji nie dało się zatrzymać. - Nieważne, kto stoi po drugiej stronie siatki - powtarzali polscy siatkarze i trener Daniel Castellani. W niedzielę po drugiej stronie byli Francuzi. Wydawało się, że będą zmęczeni półfinałowym , morderczym bojem z Rosją, ale podopieczni Phillipe'a Blaina grali wspaniale.
Świetnie przyjmował Stephane Antiga, wybrany zresztą najlepszym przyjmującym turnieju, zagrywką i mocnymi atakami straszył Romain Vadeleux, a dla libero Huberta Henno nie było straconych piłek. Ale ci znakomici siatkarze mieli przeciwko sobie zespół wielki, działający jak idealnie zaprogramowany mechanizm, w którym, gdy jeden z elementów zawodzi, natychmiast drugi zaczyna pracować na zwiększonych obrotach. Kiedy słabiej szło Bartoszowi Kurkowi, świetną zmianę dawał mu Michał Ruciak. Kiedy serwisy nie wychodziły Piotrowi Gruszce, ciężar zagrywki brał na siebie Daniel Pliński.
Ani przez moment Polacy nie zwątpili w to, że sięgną po złoto. Kiedy w pierwszym secie przegrywaliśmy 7:10, Castellani poprosił o czas, po którym zdobyliśmy cztery punkty z rzędu. W drugiej partii początkowo znów przewagę mieli Francuzi, ale wtedy grę pociągnął Ruciak, a chwilę potem Guillame Samica dwa razy zaatakował w siatkę. Nawet w secie trzecim, przegranym wysoko przez Polaków, po biało-czerwonych nie widać było oznak paniki. Oni wiedzieli, że ich zespół jest nie do ogrania. W decydującej partii wróciło więc dobre przyjęcie, wróciły pipe'y Kurka, ataki z krótkiej Marcina Możdżonka, znów funkcjonował blok. A Piotr Gruszka kończył wszystkie ataki. Nie było na niego mocnych i tylko on mógł zostać MVP całego turnieju.
I choć Francuzi nadludzkim wysiłkiem niwelowali jeszcze straty, i zdołali obronić pierwszego meczbola, to widać było, kto jest mocniejszy. A że Polacy stanowią naprawdę znakomity kolektyw, potwierdził Paweł Zagumny. Najlepszy rozgrywający turnieju wyszedł do dekoracji medalowej ubrany w koszulkę Sebastiana Świderskiego, którego z udziału w mistrzostwach Europy wyeliminowała kontuzja.
Polska - Francja 3:1 (29:27, 25:21, 16:25, 26:24) Polska: Piotr Gruszka (23), Daniel Pliński (8), Paweł Zagumny (1), Bartosz Kurek (11), Michał Bąkiewicz (10), Marcin Możdżonek (7), Piotr Gacek (libero) oraz Michał Ruciak (5), Piotr Nowakowski, Paweł Woicki.
Francja: Yannick Bazin (1), Antonin Rouzier (25), Romain Vadeleux (13), Stephane Antiga (14), Guillaume Samica (19), Olivier Kieffer (6), Hubert Henno (libero) oraz Edouard Rowlandson, Toafa Takaniko, Samuele Tuia, Jean-Philippe Sol.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl