>>
Hotel dla psa i kota W ostatnich latach najbardziej elitarne rozgrywki piłkarskie świata były pojedynkiem Anglii z resztą Europy. W trzech poprzednich edycjach w półfinałach grały po trzy drużyny z Wysp, a choć puchar dla Anglii wywalczył tylko Manchester United (w 2008 roku, pokonując Chelsea), to dominacja wyspiarzy była bardzo wyraźna.
Ale ten sezon zapowiada się inaczej. Bo zbroili się wszyscy, tylko nie Anglicy. Barcelona, najlepsza drużyna poprzedniego sezonu i triumfator LM, pozyskała Zlatana Ibrahimovicia. Regularnie zawodzący ostatnio Real Madryt wzmocnił się dwoma wielkimi gwiazdami - Cristiano Ronaldo i Kaką. Wreszcie silni wydają się Włosi - Juventus Turyn i Inter Mediolan mają spore apetyty, które tym razem wydają się w pełni uzasadnione.
A Anglicy? Osierocony przez Ronaldo Manchester United, choć w rodzimej lidze z kolejki na kolejkę gra lepiej, musi odczuć brak Portugalczyka. Liverpool z kolei stracił swego "generała środka pola" - Xabiego Alonso, który przeniósł się do Realu. Wydaje się, że najsolidniej prezentuje się Chelsea, z Carlo Ancelottim na trenerskiej ławce. Zagadką są "dzieciaki Wengera", czyli Arsenal, do którego po długiej absencji spowodowanej kontuzją wraca Czech Tomas Rosicki. Jako się rzekło - będzie ciekawie.
Hitem premierowej kolejki jest oczywiście mecz Interu Mediolan z Barceloną, ale na to starcie musimy poczekać do jutra. A co dziś? Warte polecenia są na pewno dania z grupy C, której najbliżej do określenia "grupa śmierci". W Marsylii Olympique podejmować będzie Milan, zaś "nowa galaktyka" Realu wybiera się do Szwajcarii, na mecz z FC Zurych.
- To bardzo ważny mecz. Real na pewno zajmie jedno z dwóch gwarantujących awans miejsc w grupie. Walka o to drugie rozegra się między nami a Marsylią - uważa wiceprezydent włoskiego klubu Adriano Galliani.
OM grało z Milanem trzykrotnie i nigdy nie przegrało - 26 maja 1993 roku, w finale oficjalnie pierwszej edycji LM (wcześniej rozgrywki nazywane były Pucharem Europy Mistrzów Krajowych) Francuzi sensacyjnie pokonali "rossonerich" po golu Basile'a Boliego. Trzy lata wcześniej drużyny spotkały się w ćwierćfinale. W Mediolanie był remis 1:1, w rewanżu OM prowadziło 1:0, gdy w 88. minucie na Stade Velodrome zgasło światło. Kiedy awaria została usunięta, włoscy piłkarze odmówili powrotu na boisko. Wynik zweryfikowano na 3:0 dla Marsylii.
- Stadion został odnowiony, Francuzi mówią, że system oświetleniowy działa dobrze - stwierdził Galliani.
Na przyjazd Realu czeka cały Zurych.
- To magiczne, niewyobrażalne, że możemy zagrać przeciwko Realowi. I to jeszcze takiemu Realowi - emocjonuje się trener gospodarzy Bernard Challandes. Ale wcale nie zamierza ułatwiać rywalom zadania. - Mamy bardzo ciężką grupę, w której nie powinniśmy mieć żadnych szans. Na szczęście futbol potrafi być irracjonalny i nielogiczny. Dlatego zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
dzisiejsze mecze Grupa A:
Juventus Turyn-Girondins Bordeaux
Maccabi Hajfa-Bayern Monachium
Grupa B:
VfL Wolfsburg-CSKA Moskwa
Besiktas Stambuł-Manchester United
Grupa C:
FC Zurich-Real Madryt
Olympique Marsylia-AC Milan