>>
Hotel dla psa i kota
Tylko srebro czy aż srebro?
- Nie dało się zdobyć złota, bo brakuje mi umiejętności. Zmieniłyśmy ustawienie tak, żeby mecz kończyła Li Qian. Ja z obiema znakomitymi Holenderkami Li Jie i Li Jiao grałam po raz pierwszy i przegrałam. Bardzo ważna była też trzecia gra, którą "Ksenia" [Xu Jie] przegrała w pięciu setach z Eleną Timiną. Gdyby ta wyrównana walka zakończyła się na naszą korzyść, prowadziłybyśmy 2:1 i nawet przy mojej porażce byłoby nie 1:3, a 2:2. Wtedy Li Qian mogłaby dać nam zwycięstwo 3:2, bo ona rozgrywała znakomity turniej.
Surowo się oceniasz. Jesteś na siebie zła?
- Jest mi przykro, że przegrałam w finale oba mecze, ale wiem, że zdobyłam w nich naprawdę fajne doświadczenie.
Wczoraj zaczęłyście rywalizację w singlu i deblu. Jesteś już w trzeciej rundzie debla, w singlu zaczęłaś od wygranej (po zamknięciu numeru zakończył się mecz Natalii w II rundzie) - brawo!
- Turniej drużynowy zakończył się dla nas bardzo dobrze, srebro podbudowało każdą z nas. Jesteśmy w bojowych nastrojach i wszystkie chcemy dołożyć do swych kolekcji jeszcze jakiś krążek.
Ty masz w dorobku brązowy medal z poprzednich mistrzostw Europy i teraz srebrny. Chyba pora na złoty?
- Nie miałabym nic przeciwko (śmiech).
Łatwiej o medal będzie chyba w deblu?
- Zgadza się. W deblu razem z "Ksenią" bronimy brązu z St. Petersburga. Powalczymy o medal, choć kandydatek do miejsc na podium jest dużo. Ciężko prognozować, za nami dopiero pierwsze rundy, a do strefy medalowej daleka droga. Przyznam ci się, że na razie jestem tak skupiona na grze, że całego programu mistrzostw nawet nie przejrzałam i nie wiem, kiedy dokładnie są ostatnie mecze singla, a kiedy debla.
Pewne jest, że jeśli chcecie kolejnych medali, do niedzieli ciebie i koleżanki czeka solidna porcja grania. Do mistrzostw przygotowywałaś się w niezwykły sposób.
- Skorzystałam z okazji i pojechałam z reprezentacją Europy na zgrupowanie do Chin. Miałam okazję ćwiczyć z azjatyckimi zawodniczkami, prezentującymi bardzo różne style gry, więc sporo się nauczyłam. Wzięłam też udział w turnieju ITTF Pro Tour, w którym wypadłam nieźle. Przebiłam się przez eliminacje, wygrywając dwa mecze, przeszłam pierwszą rundę, w drugiej, niestety, przegrałam z jedną z Chinek.
Mówiąc "niezwykły", miałem na myśli ogrom pracy, jaki wykonałaś. Podobno przez miesiąc spędzałaś przy stole po osiem godzin dziennie.
- Bywało, że grałyśmy jeszcze dłużej. Czasem było to monotonne, ale każda z nas wiedziała, po co tam jest. Ja z góry nastawiłam się na mocne granie, dlatego dałam radę.