>>
Hotel dla psa i kota Kilka dni później, 21 września, godz. 14.30. Do Jacka Bartosia ze Światowej Rady Sportów Samochodowych dzwoni telefon z Polski. To Bartoś pierwszy powie o tajemniczym panu X: - Istotne były zeznania pewnego członka teamu Renault, którego przesłuchiwaliśmy incognito - mówi Bartoś. Twierdzi, że FIA, sprawująca władze nad sportem samochodowym, złożyła świadkowi obietnicę bezkarności i anonimowości. Świat F1 zaczyna dociekać - kim był człowiek, który zdradził Flavio Briatore?
Cofnijmy się w czasie. Jest 28 września 2008 r. Nelsinho Piquet z Renault rozbija bolid o bandę na torze w Singapurze. Tak "sprytnie", że blokuje rywali za samochodem bezpieczeństwa, dając zwycięstwo koledze z zespołu Fernando Alonso. Dosłownie minuty później na serwisie Youtube pojawia się amatorskie nagranie: Brazylijczyk "kręci bączka" na okrążeniu rozgrzewkowym przed wyścigiem. To manewr, który idealnie powtórzył na 17. zakręcie toru, już podczas rywalizacji...
Musiał minąć rok, aby wybuchł skandal. Jest 3 sierpnia 2009 r. Beznadziejnie jeżdżący Piquet zostaje wyrzucony z F1. Jest wściekły na Briatore, oskarża go o zaplanowanie "wypadku" w Singapurze. Ten w odwecie mówi o nim: "cholerny gej". Afera nie gaśnie, zajmują się nimi śledczy z wynajętej przez FIA agencji. To oni będą przesłuchiwać pana X.
Ponownie wróćmy do dnia, w którym zapada wyrok. 21 września 2009 r. Briatore dostaje dożywotni zakaz działalności nie tylko w F1, lecz także we wszystkich seriach wyścigowych. Pat Symonds, inżynier Renault, któremu także udowodniono spiskowanie, ma 5 lat zakazu. Kary unikają Piquet (bo się przyznał i współpracował) oraz Alonso.
Godz. 11 tego samego dnia. Przed gmachem FIA w Paryżu zjawia się Alonso, wezwany w trybie pilnym na przesłuchanie. Nie spędza tam wiele czasu, wychodzi uśmiechnięty. Bartoś powie później: - Nie znaleźliśmy nic, co świadczyłoby o jego udziale w spisku. Należeli do niego bez wątpienia Briatore, Symonds i Piquet.
I pan X? 23 września media na świecie obiega informacja, że czwartą osobą, która była zamieszana w sfingowanie wypadku, a przynajmniej o nim wiedziała (to wersja oficjalna FIA), był ów tajemniczy świadek incognito. Ściśle powiązany z szefostwem zespołu Renault, być może nawet jeden z dyrektorów. Mnożą się inne, sensacyjne teorie na temat jego tożsamości.
Jedna głosi, że panem X jest Symonds. Obaj z Briatore wszystko zaplanowali i wymyślili, są geniuszami F1, doskonale wiedzieli, gdzie ma się rozbić Piquet, żeby startujący z 15. miejsca po kwalifikacjach Alonso wyszedł na prowadzenie dzięki zmyślnej strategii tankowań. Czy inżynier zdradził swojego szefa?
Druga teoria uznaje, że na przesłuchaniu X z 17 września i na odpytywaniu Alonso 21 września przed obliczem rady FIA... były te same osoby. A zatem to Alonso jest panem X i w ten sposób wykupił sobie bezkarność, bo przecież mało kto wierzy, że Hiszpan o spisku nie wiedział.
Jest 27 września 2009 r. Kolejny wyścig na torze w Singapurze. Na 14. okrążeniu niegroźnie uderza w bandę Romain Grosjean, który zastąpił Piqueta w kokpicie bolidu Renault. Wygrywa Alonso...
Kto zacznie wtedy wierzyć w tajne archiwa pana X Formuły 1?
Wyścig o GP Singapuru w niedzielę o 14 polskiego czasu. Relacja na Sport.pl