>>
Jamniki mają swoją paradę Podopieczne Matlaka, po zwycięstwach nad Hiszpanią (3:2) i Chorwacją (3:0) oraz porażce z Holandią (0:3) znalazły się w drugiej fazie turnieju, ale wywalczyć awans do półfinału będzie niezwykle ciężko. Jeśli Polki chcą zdobyć medal mistrzostw rozgrywanych przed własną publicznością, muszą wygrać wszystkie trzy najbliższe mecze. Dzisiejszy z Belgią na pewno nie będzie spacerkiem. A jutro, w starciu z Rosją potrzebny będzie cud.
Zespół Władimira Kaziutkina, który wygrał grupę C, uchodzi za głównego faworyta do złota. Jekatierina Gamowa i spółka na pewno nie zagrają przeciw Polkom gorzej niż Holenderki, które w niedzielę zmiotły z parkietu naszą drużynę. Z kolei Belgijki jako jedyne potrafiły postawić się "Sbornej", urywając jej w niedzielę dwa sety.
Jak na razie mistrzostwa są dla nas sukcesem marketingowym. W łódzkiej Atlas-Arenie, gdzie swe mecze rozgrywała "polska" grupa A, stawiło się dotąd w sumie aż 58 tysięcy fanów. Spotkania fazy eliminacyjnej w czterech miastach-gospodarzach (poza Łodzią w Bydgoszczy, Katowicach i we Wrocławiu) obejrzało łącznie 106 350 widzów. - To absolutny rekord w historii mistrzostw Europy. Zbieramy mnóstwo pozytywnych opinii od Europejskiej Federacji Piłki Siatkowej (CEV) - cieszy się dyrektor generalny turnieju Bogusław Adamski.
Ale kibicom zależy na innym sukcesie. Sportowym. A w ten, niestety, uwierzyć ciężko. - Kluczowe było spotkanie z Holandią. Teraz będzie dziewczynom bardzo trudno zawalczyć o miejsce w czwórce - mówi wprost nasz mistrz Europy z Turcji Daniel Pliński.
Na szczęście zawodniczki, choć po niedzielnej klęsce w spotkaniu z Holandią wyglądały na rozbite, w kalkulacje się nie wdają. - W tej chwili liczy się tylko mecz z Belgią, z którą ostatnio wygrałyśmy dwa razy po 3:2. Teraz musimy zwyciężyć po raz trzeci. Na zastanawianie się, jak pokonać Rosję, przyjdzie jeszcze czas - mówi środkowa bloku Katarzyna Gajgał. - Naszym najgroźniejszym rywalem w rundzie play-off będzie oczywiście Rosja, ale nie możemy lekceważyć też pozostałych przeciwniczek - dodaje druga ze środkowych, Dorota Pykosz. - Zapomnijmy już o Holandii. Przyjechaliśmy tu walczyć o jak najlepsze miejsce, o medal. Przed nami kolejne mecze i na nich się koncentrujemy - podsumowuje Matlak.
Polska-Belgia, godz. 20, transmisja w Polsacie i Polsacie Sport Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl