BMW Sauber nie ma już żadnych szans na jakiekolwiek budzące szacunek w świecie F1 miejsce w klasyfikacji, a po sezonie pożegna się z elitarnymi wyścigami. Ale weekend w Suzuce na wyspie Honsiu będzie dla polskiego kierowcy bardzo ważny. Dlaczego?
Otóż po pierwsze - Kubica pojedzie na Suzuce prawdopodobnie najlepszym samochodem, jaki dotąd miał. Z nowym, usprawnionym pakietem aerodynamicznym i kilkoma innymi bajerami, przygotowywanymi w wielkiej tajemnicy. Testy pokazały jednak, że bolid mógł zyskać nawet sekundę na okrążeniu. To w Formule przepaść. A Suzuka to, jak mówi Kubica, "optymalny tor do rozwinięcia i pokazania pełnych możliwości auta".
Należąca do koncernu Hondy Suzuka wraca do F1 po czterech latach. Jest wyjątkowa: w kształcie ósemki, zaczyna się serią łuków, które można przeciąć, gnając 250 km na godz., a kończy najwolniejszą w całym sezonie szykaną. Na takim torze najważniejsza jest aerodynamika, a tylko BMW Sauber zainwestował w nią czas i pieniądze na sam koniec roku.
Z jednej strony mamy zatem największą w sezonie szansę na punkty. A z drugiej - klarującą się wizję przyszłości Kubicy. Dwa dni temu Fernando Alonso i Ferrari ujawnili, że Hiszpan przez trzy sezony będzie się ścigał dla tej stajni. Ruszyła lawina domysłów transferowych. Pytanie pierwsze: kto zajmie jego miejsce w Renault? Odpowiedź: Robert Kubica. Prawie na pewno.
Kubica dał wczoraj wywiad Autosport.com: Renault ma zamiar ogłosić skład w przyszłym tygodniu. To jest zgodne z twoimi planami? - Tak i nie. Wygląda jednak na to, że Renault już zadecydowało. - Na to wygląda, jednak nic nie jest w stu procentach pewne. Dopóki nie podpiszę kontraktu, ciężko powiedzieć, gdzie będę jeździł. Nie obawiasz się, że Renault potwierdzi kogoś innego? - Myślisz, że mogą? Zresztą, kto powiedział, że będę dla nich jeździł? Ten fragmencik to perełka, po prostu esencja charakteru Kubicy. Jednak chyba przesądza, że Polak ma kontrakt w Renault, choć on sam kryguje się i mąci - potwierdza, że może odejść z BMW, że ma wolną rękę, ale twierdzi też, że są inne możliwości niż Renault. Dodaje, że swojego wyboru i pewności, że się ziści pewien jest na 90-95 proc. A transfer do Renault może być oficjalnie potwierdzony właśnie w Japonii.
Tak, weekend na Suzuce może być jednym z najciekawszych w całej karierze Polaka. Ciekawszym być może tylko dla Jensona Buttona, który jest blisko zagwarantowania sobie tytułu mistrza świata.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl