Gdyby we Wronkach Wisła co najmniej nie przegrała, Lech o tytule musiałby zapomnieć. Przed dziesiątą kolejką ekstraklasy poznaniacy tracili do "Białej Gwiazdy" aż 11 punktów. - Chcemy odstrzelić Lecha z walki o tytuł - zapowiadał przed hitowym spotkaniem obrońca gości Piotr Brożek. Wiślackie plany w dużej mierze zniweczył właśnie on. Bo to jemu, a także Marcelo, drugiemu z defensorów ekipy Macieja Skorży, uciekł w 60. minucie Robert Lewandowski i pokonał Mariusza Pawełka, finalizując prostopadłe podanie Semira Štilicia.
Lewandowski, któremu wobec kadrowych kłopotów Lecha w ataku partnerował junior Mateusz Możdżeń, rozegrał bardzo dobry mecz. Już w czwartej minucie po jego akcji Lech powinien prowadzić, ale Sławomir Peszko, któremu napastnik reprezentacji Polski podał piłkę jak na tacy, nie trafił w nią, choć przed sobą miał pustą bramkę. Dwadzieścia minut później uderzenie "Lewego" z osiemnastu metrów Pawełek odbił nogami. Golkiper Wisły górą był też chwilę później, gdy snajper Lecha próbował wykończyć rajd, który na prawej flance przeprowadził Peszko.
- Mieliśmy kilka okazji, powinniśmy chociaż jedną wykorzystać. Trener Zieliński na pewno będzie się denerwował - mówił w przerwie spieszący do szatni Grzegorz Wojtkowiak. Obrońca Lecha słusznie narzekał na kolegów z ofensywy, ale też wiele zarzucić mógł sobie samemu. To po jego błędzie w 24. minucie Paweł Brożek pięknie obsłużył Patryka Małeckiego. Pojedynek z wiślakiem wygrał Jasmin Burić.
22-letni bramkarz z Bośni rozegrał świetny mecz. Tuż przed przerwą, w kolejnej groźnej akcji gości, zatrzymał Piotra Ćwielonga. W drugiej połowie, gdy Wisła atakowała coraz mocniej, spisywał się pewnie i imponował spokojem. Po meczu Buriciowi, jak zresztą każdemu ze swych podopiecznych, Zieliński nie szczędził ciepłych słów. - Bardzo się cieszę z debiutu Mateusza Możdżenia. Ten chłopak rozegrał świetny mecz - cieszył się trener. - Robert Lewandowski sam potrafił szachować obronę Wisły. Na "Lewym" ostatnio wieszano psy, a ja twierdzę, że to najlepszy polski napastnik - przekonywał. - Mówiłem, że rywalizacja o mistrza się nie skończyła - triumfował. By w końcu zapewnić: - Jestem przekonany, że Lech włączy się do walki o tytuł. Umiemy grać w piłkę, mocno popracowaliśmy i wyszliśmy już z marazmu.
Zwycięstwo Lecha pozwoliło awansować mu na piąte miejsce w tabeli. Poza tym "spłaszczyło" tabelę. Drugi w stawce Ruch, który w piątek pokonał Lechię, traci do "Białej Gwiazdy" już tylko trzy punkty.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl