"Well done - Jenson, Fantastic" - słowa inżyniera przerwał śpiew Brytyjczyka, który wyryczał przez radio najbardziej spektakularną wersję "We are the champions", jaką świat słyszał i darł się: - Jestem mistrzem, jestem mistrzem!
Button w Grand Prix Brazylii był dopiero piąty, ale to wystarczyło, aby obronić przewagę nad Rubensem Barrichello i Sebastianem Vettelem. Na ostatni wyścig do Abu Zabi pojedzie już w laurze championa.
Swój mały triumf świętuje też Kubica. Zajął najlepsze w sezonie, drugie miejsce. Po rozgrywanych w potokach deszczu kwalifikacjach był ósmy, ale przekornie podsumowywał: - Mam bolid ustawiony na suchy tor.
Rzeczywiście - nie padało - i pojechał bezbłędnie, a na początku wyścigu wręcz fenomenalnie. Gdy na pierwszych zakrętach działy się sceny dantejskie, Polak śmignął bokiem i awansował o kilka pozycji. Potem, podczas tankowania, wyprzedził jeszcze Barrichello.
Kiedy spokojnie jechał do mety, Adrian Sutil rozbił Jarno Trullego, a Włoch chciał mu wymierzyć sprawiedliwość jeszcze na torze. Z kolei potencjalny kolega Kubicy w nowym teamie Renault, Heikki Kovalainen, urwał wąż z paliwem, oblał nim Kimiego Raikkonena, a ten stanął w płomieniach. Żeby tego było mało, szanse na tytuł Barrrichello stracił przez... dziurę w oponie.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl