Agnieszka Radwańska zarobiła w tym sezonie już 1,2 mln dol. Suma okazała, ale Polka wciąż ma szansę ją powiększyć. Dziś bowiem rozpoczyna walkę w halowym turnieju WTA w Moskwie z pulą nagród miliona dolarów. Jeśli Polka dobrze wypadnie w stolicy Rosji, może zapewnić sobie grę w rozpoczynającym się 27 października turnieju Masters w Katarze.
Spotka się tam osiem najlepszych tenisistek tego sezonu. Znamy już siedem z nich. Ósmą może być Radwańska. Musi tylko (a raczej aż) spełnić jeden warunek: wygrać turniej w Moskwie.
Polka jak na razie jest dziesiąta w rankingu. By wspiąć się wyżej, musi odesłać z kwitkiem trzy potencjalne rywalki do wyjazdu - Rosjankę Wierę Zwonariewą, Serbkę Jelenę Janković i Włoszkę Flavię Penettę. O to rozstawionej w Moskwie z numerem trzecim Polce nie będzie łatwo.
Po pierwsze: jak sama mówi, jest już zmęczona sezonem i będzie walczyła nie tylko z rywalkami, lecz także z samą sobą. - Agnieszka jedzie na resztkach sił, właściwie gra na pamięć. Walczy z bardzo silnym bólem ręki - tłumaczy jej menedżer Wiktor Archutowski.
Po drugie: już w pierwszej rundzie turnieju zmierzy się z Rosjanką Marią Kirilenko, z którą przegrała w drugiej rundzie tegorocznego US Open. Za to znacznie lepsze wspomnienia ma z pojedynku z rywalką w... Moskwie. Przed dwoma laty Isia pokonała Kirilenko w stolicy Rosji 6:4, 4:6, 6:1. Miejmy nadzieję, że dziś to powtórzy.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl