>>
Pies policyjny działa jak broń
Wzięliśmy się w garść
Z Markiem Sokołowskim rozmawia Piotr Kalisz
Trzy porażki z rzędu, pięć straconych bramek, zero strzelonych - tak graliście ostatnio. Co się stało, że z Legią walczyliście jak równy z równym?
- Wzięliśmy się w garść, bo po serii porażek trzeba wreszcie powiedzieć: dość, ile możemy przegrywać? Przyszedł taki trener, że już samo jego nazwisko podziałało na nas mobilizująco. No, i się udało. Wreszcie są dobre humory.
José Maria Bakero mówił, że nie jest czarodziejem. Ale was chyba oczarował?
- Tchnął w nas wiarę. Stanął przed nami i powiedział: "słuchajcie, naprawdę umiecie grać w piłkę, nie wiem jak to się stało, że macie tak mało punktów, bo ja widzę w was znacznie większy potencjał". A jak coś takiego mówi była gwiazda Barcelony, ktoś, kogo zawsze podziwialiśmy, to trafia to do serca. Trener powtarza, że moglibyśmy grać nawet w Primera Division. I uwierzyliśmy w to. Ten człowiek dotknął wielkiej piłki, więc musi nam imponować. Czasem gra z nami na treningach, widać, jaką ma technikę. Mówiąc pół żartem, pół serio, to przydałby się nam jako środkowy pomocnik, reżyser gry. Widzi bardzo dużo. Pokazuje nam na treningach, jak się ustawić na boisku, by każdy bez patrzenia wiedział, gdzie partnerowi podać piłkę. To ma przyspieszyć naszą grę, bo mówił, że z dynamiką jesteśmy na bakier.
Jak się dogadywaliście w trakcie meczu? Bakero mówi tylko po hiszpańsku.
- Nasza ławka zaczęła żyć. Trener próbował coś krzyczeć po angielsku, tłumacz ciągle chodził przy linii i krzyczał, co Bakero mówi po hiszpańsku. Można więc powiedzieć, że kotłowało się nie tylko na murawie. Chciało się grać. Ja, kiedy wyczerpaliśmy limit zmian, naderwałem mięsień uda. Nogi nie mogłem podnosić, a grałem dalej i nie myślałem o bólu.
Chciałbyś, żeby Bakero przedłużył kontrakt?
- Jasne, to byłoby bardzo dobre posunięcie klubu. Wystarczył mu tydzień, by zrobić tak wiele. Ciekawe, czego by dokonał, jakby został przez rok.
Teraz gramy o wszystko
Z Łukaszem Piątkiem rozmawia Piotr Kalisz
W klubie przewinęło się w tym roku już kilku trenerów, dopiero Bakero sprawił, że uwierzyliście w siebie. Na czym polega jego fenomen?
- Wprowadził spokój. Powiedział: "wykonujcie moje polecenia, a wszystko, co dobre, przyjdzie z czasem". Pokazuje, że jesteśmy takimi samymi ludźmi jak gracze z Hiszpanii. Na jednym z treningów pytał każdego z nas, czy czuje się zmęczony, ale pominął jednego z młodszych zawodników. Gdy ten się zdziwił, Bakero wyjaśnił: "ty nie masz prawa być zmęczony". I opowiedział nam anegdotę. Kiedy miał siedemnaście lat, trener zapytał go, jak się czuje. I Bakero odpowiedział, że jest trochę zmęczony. Dostał wielki ochrzan od trenera i kolegów z drużyny. Takimi historyjkami rozładowuje atmosferę, rozluźnia nas.
I to widać na boisku. Ty strzeliłeś kapitalną bramkę, która faktycznie nie ustępuje tym strzelanym w Primera Division.
- "A nuż wejdzie" - przeszło mi przez głowę. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Na treningach takie strzały często mi wchodzą. Na dziesięć prób pięć razy piłka znajduje drogę do siatki. Ale żeby w meczu? Trudno w ogóle podjąć taką decyzję.
Atmosferę musiała poprawić też wypłata zawodnikom wstrzymanych pensji.
- Na pewno, bo skupiliśmy się tylko na piłce, a nie na sprawach prywatnych.
Teraz czeka was mecz z Polonią Bytom. Chyba musicie wygrać?
- Nic innego nas nie interesuje. Jedziemy na dwudniowe zgrupowanie do Gutowa, żeby wypracować te trzy punkty. Z Legią satysfakcjonował nas remis, teraz gramy o pełną pulę.
Auxerre w lidze francuskiej zaczęło słabo, a teraz jest liderem. U nas dołował GKS Bełchatów, dziś seryjnie wygrywa. Tak samo będzie z wami?
- Chciałbym. I zapewniam, że zrobimy wszystko, by tak się stało. Mamy za sobą mecz przełomowy. Liczę, że teraz będziemy już tylko piąć się w górę.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl