http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kontrolowana gorączka złota

Łukasz Jachimiak
2009-11-26, ostatnia aktualizacja 2009-11-26 20:52

Trenował w pięciokilogramowej kamizelce, podskakiwał ze sztangą, szlifował technikę, wyłapując błędy na bezprzewodowym monitorze. Wszystko po to, by osiągnąć wymarzony cel. - Chcę zdobyć złoty medal olimpijski - mówi Adam Małysz

Adam Małysz podczas październikowych Mistrzostw Polski w skokach narciarskich
Fot. Marek Podmokly / Agencja Gazeta
Adam Małysz podczas październikowych Mistrzostw Polski w skokach narciarskich
ZOBACZ TAKŻE
Czterokrotny mistrz świata i czterokrotny zdobywca Pucharu Świata ma w swym dorobku dwa olimpijskie krążki, srebrny i brązowy, wywalczone w 2002 roku w Salt Lake City. - Byłem wtedy w niesamowitej formie, ale Simon Ammann pokrzyżował mi plany - wspomina Małysz.

Zanim jednak Polak stanie na olimpijskich skoczniach, czeka go rywalizacja w rozpoczynającym się dziś

Pucharze Świata. Bukmacherzy z Williama Hilla za głównego faworyta sezonu uważają Gregora Schlierenzauera. Jeśli Austriak obroni PŚ, każdy, kto na niego postawi, zarobi dwukrotność stawki. Za każde euro postawione na Ammanna, w przypadku jego triumfu odbierzemy trzy. Notowania Małysza są oceniane na 21:1.

Ale dla Małysza priorytetem są igrzyska. To właśnie na luty podopieczny Hannu Lepistö szykuje optymalną formę. - Będzie czterech, pięciu kandydatów do medali, wśród nich na pewno Adam - obiecuje fiński szkoleniowiec. - Pod koniec sezonu zawsze jestem mocny. Jeśli na olimpiadzie góra pomoże, na pewno będę zadowolony - mówi nasz faworyt.

W Boską opatrzność wierzy też Janne Ahonen, który wraca do skoków po rocznej przerwie. - Nie mam olimpijskiego medalu z konkursu indywidualnego. Gdybym nie spróbował go zdobyć, żałowałbym do końca życia. To marchewka - wyjaśnia Ahonen przyczyny powrotu. W drodze po marchewkę fiński mistrz podobno nie szczędził sobie kija. W Kuusamo mówi się tylko o tym, że wyniki testów kondycyjnych dwukrotnego mistrza świata, który na igrzyskach dwa razy był czwarty (w Nagano i Salt Lake City), są lepsze niż kiedykolwiek.

A w naszej ekipie zdecydowanie lepsze niż zwykle są nastroje. Po odłączeniu się od kadry Małysza jego młodsi koledzy złapali oddech i lepszy kontakt z trenerem Łukaszem Kruczkiem. Już pod koniec poprzedniego sezonu nasza czwórka potrafiła zająć drugie miejsce w konkursie lotów w Planicy. - Marzy mi się złoty medal olimpijski w konkursie drużynowym - mówi teraz Kamil Stoch.

Pierwsza weryfikacja możliwości zespołu już dziś. Bo Puchar Świata rozpocznie się rywalizacją drużynową. W sobotę, w konkursie indywidualnym na skoczni Ruka zaprezentują się XXX. We wczorajszych kwalifikacjach...

Na koniec wiadomość dla kibiców - nadal obowiązuje stary, czytelny dla wszystkich system oceniania skoków. Nowy, który do noty za odległość i styl dodaje bądź odejmuje punkty za warunki atmosferyczne, będzie testowany tylko w Klingenthal, Willingen, Lahti, Kuopio, Lillehammer i Oslo.

Kto jeszcze na skoczni

Faworyt

Gregor Schlierenzauer (19 lat, Austria)

Choć w stawce najlepszych skoczków świata zadebiutował w marcu 2006 roku, już 41 razy stawał na podium Pucharu Świata, w tym 24 razy na najwyższym. Jest maszyną do wygrywania i bicia rekordów, która jednak nieco się zacina w najważniejszych zawodach. W tym roku, mimo genialnych występów w PŚ, na mistrzostwach globu w Libercu nie zdobył złota i musiał zadowolić się tylko jednym srebrnym medalem.

Rywal

Janne Ahonen (32 lata, Finlandia)

Pojeździł w wyścigach samochodowych drag racing, wydał też autobiografię ("Królewski orzeł"). Zdradził w niej, że gdy w 2005 roku w Planicy nie ustał skoku na 240. metr, był na kacu po całonocnej imprezie z kolegami z kadry. Wreszcie poczuł, że największą adrenalinę daje mu to, z czego półtora roku temu zrezygnował. - Nie wróciłby, gdyby nie miał pewności, że znów będzie odnosił sukcesy. Jego powrót to wspaniała sprawa - mówi były trener Ahonena Mika Kojonkoski.

Czarny koń

Robert Kranjec (28 lat, Słowenia)

Kiedy cztery lata temu na inaugurację sezonu 2005/06 zajął w Kuusamo trzecie i pierwsze miejsce, świat okrzyknął go następcą słynnego Primoža Peterki. Ale do Kranjca szybko przylgnęła etykieta zawodnika chimerycznego, który jednym słabym skokiem potrafi zmarnować swoją pracę. Słoweniec nie potrafił tego zmienić aż do tego roku. Latem zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Grand Prix. - Z jego wyników w tunelu aerodynamicznym, które do nas dotarły bokiem, wynika, że jest w bardzo dobrej formie i wszystkie parametry ma najlepsze - mówi Małysz.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów