http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Derby świata

Andrzej Kulasek, Piotr Kalisz
2009-11-26, ostatnia aktualizacja 2009-11-26 20:53

Niedziela, godz. 19, stadion Camp Nou. Na 22 piłkarzy, którzy właśnie wtedy wyjdą na murawę patrzeć będzie cały, nie tylko sportowy świat. Barcelona i Real Madryt po raz 155. zmierzą się w ligowym "El Clásico". O meczu rozmawiamy z byłym zawodnikiem Barcelony, trenerem Polonii Warszawa José Mar~ą Bakero

Barcelona świętuje po majowym zwycięstwie nad Realem
Fot. PHILIPPE DESMAZES AFP
Barcelona świętuje po majowym zwycięstwie nad Realem
ZOBACZ TAKŻE
Cristiano Ronaldo, Kaká, Karim Benzema i Zlatan Ibrahimović to znakomici piłkarze, którzy w karierze rozegrali już dziesiątki niezwykłych spotkań. Ale w takim, który czeka ich w niedzielę, najświeższe nabytki Realu i Barcelony jeszcze nie grały.

Mecz, którego sława już dawno przekroczyła granice Hiszpanii, zapowiada się jako koncert dwóch solistów. Leo Messiego i Ronaldo właśnie.

Portugalczyk, najdroższy piłkarz w historii futbolu, przez dwa miesiące leczył kontuzję kostki. Bez niego Real jakoś sobie radził, bo przecież lideruje w Primera Division i swej grupie Ligi Mistrzów, ale "jakoś" to na wyjazd do Katalonii za mało. Kibice "Królewskich" dobrze o tym wiedzą. Dlatego Portugalczyka, który wszedł na boisko na ostatnie 20 minut środowego meczu LM z FC Zurych, powitali owacją.

- Jestem gotowy na Barcę. Chcę grać i zwyciężyć. Trener zadecyduje, czy wystawi mnie w wyjściowym składzie - mówi CR.

A trener, czyli Manuel Pellegrini, chyba nie będzie miał wyjścia. Bo od wyniku Gran Derbi zależy jego posada. Kłopot w tym, że pierwszy solista Chilijczyka miał bardzo długi rozbrat z piłką, a wspierająca go orkiestra wciąż nie gra na miarę zainwestowanych w nią pieniędzy.

- Jeśli spojrzeć na statystyki, to Barca wcale nie strzela więcej goli niż my, ani nie traci ich mniej. Fakt, różnimy się stylami - oni grają w swoim już od lat, a my szukamy czegoś nowego. Ale kto ma więcej punktów? - pyta Pellegrini.

Statystyki przemawiają za Realem, ale w starciach z mocnymi rywalami "Królewscy" w tym sezonie nie wygrali ani razu. No, chyba że policzyć im triumf w derbach Madrytu nad słabym w tym sezonie Atletico.

Barca to co innego. Ta orkiestra nie fałszuje, choć daleko jej do oszałamiających koncertów. Mało tego, gdy we wtorek w jej szeregach zabrakło grających zwykle pierwsze skrzypce - a teraz kontuzjowanych - Messiego i Ibrahimovicia, drużyna bez problemów pokonała w LM Inter Mediolan 2:0.

- Wciąż dzieli nas od nich cała epoka - skwitował trener mediolańczyków José Mourinho.

Wygrana nad Interem znacznie bardziej podbudowała Barcelonę, niż Real jego skromne 1:0 nad Zurychem. Co więcej, choć wczoraj nie trenowali, to w niedzielę powinni już być gotowi do gry i Messi, i Ibrahimović.

- Bardzo się z tego cieszę - mówi szkoleniowiec Barcy Josep Guardiola. - Z Leo jesteśmy silniejsi - przekonuje kapitan drużyny Carles Puyol.

Wychodzi na to, że więcej atutów jest po stronie gospodarzy. Do tego dochodzi stara prawda, że Realowi trudniej gra się na Camp Nou, niż Barcelonie na Santiago Bernabeu. Ale Real bardzo chce rewanżu za ostatnią, kompromitującą porażkę w Gran Derbi - 2 maja przegrał w Madrycie aż 2:6. Bukmacherzy w roli zdecydowanych faworytów widzą Barcę. Pewne jest jedno - nie będzie nudno. Ligowy klasyk gra się w Hiszpanii od 1929 roku, a w 154 dotychczasowych meczach tylko dwa razy zabrakło goli.

Gran Derbi przy piwku

Z byłym zawodnikiem Barcelony, trenerem Polonii Warszawa José Mar~ą Bakero, rozmawia Piotr Kalisz

Czym są Wielkie Derby Europy dla byłego gwiazdora Barcy i jej wiernego kibica?

- Gdy ktoś mnie o to pyta, zawsze mówię, że jestem niesamowitym szczęściarzem. Bo jako zawodnik mogłem wiele razy uczestniczyć w takich meczach. Emocji, jakie czujesz przed wejściem na murawę ciężko porównać do czegokolwiek. A gdy jeszcze strzelisz w takim spotkaniu gola? Dla mnie szczególne były Gran Derbi z magicznego dla Barcy 1992 roku. Wtedy sięgnęliśmy po Puchar Europy, a na Camp Nou w lidze ograliśmy Real 2:1. Udało mi się strzelić jedną z bramek. Dziś patrzę na to z wysokości trybun, a w tym roku wyjątkowo obejrzę mecz w Polsce.

Nie myślał pan, żeby w piątek, tuż po meczu Polonii, wsiąść w samolot i polecieć do Barcelony?

- Chyba nie będzie wielkiego problemu, jeśli jeden mecz opuszczę. A może nawet wyjdzie mi to na dobre, bo jak siedzę na trybunach, to jestem niespokojny i serce mi bije jak młot. Dla zdrowia warto obejrzeć mecz, siedząc przed telewizorem z polskim piwem w ręku.

Jakie są różnice między Barceloną, w której pan kiedyś grał, a tą dzisiejszą?

- Zmienili się piłkarze, ale styl nie. Barcelona Guardioli, podobnie jak ta, w której ja grałem, nie ma słabych punktów. Piłkarze wiedzą, co mają robić. Może ta dzisiejsza jest jeszcze bardziej solidna w defensywie. Dlatego nie zdziwię się, jeśli w tym roku nie będzie miała sobie równych.

Czyli stawia pan, że Barca wygra?

- I tak, i nie. Nigdy nie stawiam pieniędzy na Barcelonę. Mam jedenastu braci, wolę dzielić się swoimi zarobkami z nimi niż wydawać je na zakłady. A mówiąc bardziej serio - jestem kibicem, który szaleje za Barcą, więc jaka może być moja odpowiedź? W Gran Derbi, nieważne, w jakiej formie są obie drużyny, zawsze faworytem jest gospodarz. Dlatego w przyszłym roku, w Madrycie będzie nim Real. A teraz jest Barca.

Ten mecz zapowiadany jest jako pojedynek dwóch najlepszych piłkarzy świata - Lionela Messiego i Cristiano Ronaldo. Który jest lepszy?

- Nie da się ich porównać, grają zupełnie inaczej. Jedynym punktem wspólnym jest to, że obaj są mocno krytykowani w swoich ojczyznach za słabe występy w reprezentacjach. Co do Messiego, nikt nie widzi, że w drużynie Diego Maradony ma więcej zadań defensywnych. O Ronaldo powiedziano już tyle, że nic nowego nie mogę dodać.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów