>>
Witaminy dla psa i kota Trzy lata temu polski skoczek podczas zawodów w Kuusamo zajął 34. miejsce, bo w fatalnych warunkach atmosferycznych skok nakazał mu oddać Słoweniec Miran Tepeš. Tydzień później, w Lillehammer, Małysz był 15. i trzeci. A potem nasz mistrz, prowadzony przez Fina Hannu Lepistö, zdobył swój czwarty złoty medal mistrzostw świata i czwartą Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.
W tym sezonie PŚ zaczął się w Kuusamo. Kiedy Małysz podczas kwalifikacji stanął na belce, wszystkie kontrolki umieszczone wzdłuż skoczni świeciły się na czerwono. To oznaczało, że wiatr przekracza dopuszczalne normy i jest niebezpieczny dla zawodnika. Mimo to, Tepeš nakazał mu oddać skok. W anormalnych warunkach Małysz osiągnął tylko 101 metrów i nie zakwalifikował się do konkursu indywidualnego. To było tydzień temu. Teraz PŚ znów, jak przed trzema laty, przenosi się z Kuusamo do Lillehammer. A Małysza znów prowadzi Lepistö.
Polak o skandalu ze swym udziałem, do którego doprowadziła Międzynarodowa Federacja Narciarska, już nie mówi. - Z FIS nie wygram - ucina krótko, pytany o sytuację z poprzedniego piątku.
"Orzeł z Wisły" koncentruje się na konkursie w Lillehammer. Jest w formie, co udowodnił, skacząc w konkursie drużynowym, który rozpoczął się tuż po nieszczęsnych kwalifikacjach, na 141,5 i 143 m. Tę formę powinien pokazać już dziś, podczas oficjalnych treningów i kwalifikacji do jutrzejszych zawodów.
Po Kuusamo czołówka kształtuje się zaskakująco. Nie ma w niej nie tylko Małysza, lecz także Janne Ahonena, który na swoim terenie nie zdołał awansować do drugiej serii, a także dwóch najlepszych skoczków poprzedniego sezonu PŚ - Gregora Schlierenzauera i Simona Ammanna, którzy zajęli odpowiednio: 19. i 12. miejsce.
Formą błyszczą za to Niemcy - drugi w Kuusamo Pascal Bodmer i czwarty Michael Uhrmann. A jako że wspomniana dwójka, wraz z Martinem Schmittem i Michaelem Neumayerem, zajęła w Finlandii drugie miejsce w drużynówce, ich rodacy uwierzyli, że ten sezon należeć będzie do nich. Dowód? - W porównaniu z poprzednim tygodniem, w tym sprzedaliśmy dwa razy więcej biletów na nasze konkursy Turnieju Czterech Skoczni - cieszy się Stefan Huber, który odpowiada za organizację zawodów w Oberstdorfie. Według niego, najgroźniejszymi rywalami Niemców w TCS będą Schlierenzauer, Ammann i Ahonen. O Małyszu Huber nie wspomniał.
- Niech sobie Niemcy myślą, że Adam nie jest mocny i że nie trzeba się z nim liczyć. Co prawda on szczyt formy szykuje na lutowe igrzyska olimpijskie w Vancouver, ale myślę, że już wkrótce nasi sąsiedzi mogą się zdziwić - mówi Jan Szturc, wujek i pierwszy trener Małysza. - Życzę Adamowi, żeby na urodziny zafundował sobie w Skandynawii miejsce na podium. Po Kuusamo jestem pewien, że go na nie stać - dodaje Szturc.
O punkty w Norwegii mają rywalizować nasi pozostali kadrowicze. Łukasz Kruczek postawił na tę samą szóstkę, co przed tygodniem. W dzisiejszych kwalifikacjach poza Małyszem wystartują: Kamil Stoch, Łukasz Rutkowski, Krzysztof Miętus, Piotr Żyła i Marcin Bachleda.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl Piątek (kwalifikacje) godz. 18, transmisja w Eurosporcie. Sobota godz. 16, niedziela godz. 13.45, transmisje w TVP 1 i w Eurosporcie