http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wyrzucili Ronaldo i Mourinho

peka
2009-12-06, ostatnia aktualizacja 2009-12-06 20:31

To był bardzo intensywny weekend dla najsłynniejszych - obok Eusebio - ludzi portugalskiego futbolu. Cristiano Ronaldo w ciągu sześciu minut zdążył zmarnować karnego, strzelić gola i zarobić dwie żółte kartki. Z kolei José Mourinho Inter Mediolan prowadził w meczu z Juventusem przez... 21 minut


Fot. JAVIER SORIANO AFP
ZOBACZ TAKŻE
"To było spięcie elektryczne" - napisała po meczu Realu Madryt z Almerią "Marca". Hiszpański dziennik miał oczywiście na myśli wyczyn Cristiano Ronaldo. Tak zabójczego miksu momentów radości i smutku Portugalczyk, od kiedy zakłada koszulkę "Królewskich", jeszcze nie miał. W 82. minucie meczu, przy stanie 2:2, Ronaldo został sfaulowany przez bramkarza gości Diego Alvesa. Chciał sam wymierzyć sprawiedliwość z rzutu karnego, ale uderzył zbyt słabo. Dopiero dobitka Karima Benzemy znalazła drogę do siatki. Ronaldo, inaczej niż jego koledzy, z trafienia Francuza się nie cieszył. Dlaczego? - Jestem perfekcjonistą. Byłem zły na siebie, że spudłowałem - odpowiedział po meczu.

To, co nie udało mu się w 82. minucie, wyszło 120 sekund później. Portugalczyk strzelił upragnioną bramkę i cały stadion skandował jego nazwisko. Uradowany Ronaldo w geście triumfu zdjął koszulkę, za co otrzymał żółty kartonik. Ale nawet to nie zmąciło jego radości. Minęło jednak pięć minut i Portugalczyk znów trafił do piłkarskiego piekła. Za bezsensowne kopnięcie rywala sędzia pokazał mu drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Bohater sprzed chwili opuszczał boisko w Madrycie ze spuszczoną głową. - Nie jestem robotem, czasami popełniam błędy - bronił się. - Przepraszam kolegów, to był odruch - dodał jednak po chwili.

Mniej więcej w tym samym czasie w Turynie równie wielkie emocje przeżywał jego rodak - José Mourinho. Prowadzony przez niego Inter Mediolan mierzył się w Derbach Italii z odwiecznym rywalem Juventusem Turyn. W 21. minucie Giorgio Chiellini, po dośrodkowaniu z wolnego Brazylijczyka Diego, głową strzelił gola dla gospodarzy. Mourinho ironicznie zaczął bić brawo sędziemu za podyktowanie wcześniej wolnego. Arbiter nie był w nastroju do żartów i błyskawicznie odesłał Portugalczyka na trybuny. Stamtąd Mourinho oglądał porażkę swojego zespołu 1:2 zakończoną bójką, wszczętą przez bramkarza "Starej Damy" Gianluigiego Buffona, w której wzięli udział niemal wszyscy piłkarze przebywający na murawie.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów