
- Zostajemy w F1 co najmniej do 2011 r. Zostaje też z nami Kubica. To przecież oczywiste - wypalił 48 godzin przed decyzją koncernu nowy dyrektor zespołu Renault Bob Bell, którego cytuje "Le Parisien".
Wygadał się czy śni? Większość komentatorów uznała, że to pobożne życzenia człowieka, który od wycieku afery singapurskiej (sfingowany wypadek Nelsinho Piqueta umożliwiający triumf Fernandowi Alonso) i wyrzucenia na wieczną emeryturę Flavia Briatorego zmaga się z lawiną problemów.
Bo to, co może być oczywiste dla Bella, nie jest oczywiste dla Daniela Morellego, agenta Kubicy. W wywiadzie dla "Corriere dello Sport" potwierdził on, że Polak ma w kontrakcie klauzulę odejścia, jeśli Renault zmieni właściciela. Przyznał też, że Mercedes GP - nowe imperium w F1, powstałe na bazie mistrzowskiego Brawn GP - wydzwaniał z pytaniami o Kubicę. - Ale żadnych negocjacji nie prowadzimy - zastrzegł od razu Morelli. Prawda czy też jakaś zawiła gra?
Pytań jest wiele. Bell i Morelli czekają na wystąpienia bossa Renault Carlosa Ghosna. Sympatykiem sportu trudno go nazwać, niedawno zaskoczył stwierdzeniem, że jego firmy nie stać na zabawę w F1, kiedy trzeba inwestować w przyszłość czyli ekologię. Mówił o dziurze w budżecie teamu F1 w wysokości 30 mln euro. A oblepione aferalnym brudem Renault nie ma co liczyć na silnego sponsora. Pozostała zatem sprzedaż.
W kolejce ponoć ustawili się szef Prodrive (i Astona Martina) David Richards oraz biznesmen z Luksemburga Gerard Lopez, właściciel teamu wyścigowego, w którym jeździ były mistrz świata Jacques Villeneuve i testujący niedawno Renault holenderski Chińczyk Ho-Pin Tung. Mają przejąć aż 75 proc. Renault i pozwolić tej marce jeszcze przez rok istnieć w F1 pod swoją nazwą. Ale to tylko jeden ze scenariuszy.
Kilka ma też sam Kubica:
Mercedes. Jest klauzula odejścia, więc teoretycznie Polak może pożegnać się z Renault i w ciągu dwóch miesięcy drugi raz zmienić zespół. Jedynym, który się wymienia w związku z Kubicą, jest Mercedes GP (jest tam już Nico Rosberg). Ale szef zespołu Ross Brawn i szef Mercedesa Norbert Haug chcą zadziwić świat F1 większą niespodzianką i namówić do powrotu Michaela Schumachera. "Corriere dello Sport", powołując się m.in. na niemiecki "Bild", pisze, że siedmiokrotnemu mistrzowi świata brakuje tylko przejścia testów medycznych.
Renault. Niewykluczone, że Kubica pozostanie w zespole mimo zmiany właściciela. Ale by tak się stało, musi dostać gwarancje poważnego potraktowania misji, którą jest budowa szybkiego i konkurencyjnego bolidu oraz zatrudnienia niezłego drugiego kierowcy. Z tym jest kłopot. Nie ma doniesień o zaawansowanych pracach nad konstrukcją auta na 2010 r., a cenieni kierowcy ostatnio masowo podpisywali kontrakty z innymi stajniami.
Inny zespół. Tu też kłopoty, bo miejsc zostało już mało. Składu nie potwierdziły jeszcze Sauber (najpewniej Nick Heidfeld i Christian Klien), Campos Meta (jeden etat obok Bruno Senny) oraz USF1, wokół którego pojawia się coraz więcej plotek, że nie podoła zadaniu debiutu w F1.
Wakacje. Mógł się na nie zdecydować Kimi Räikkönen, może i Kubica. Fin wybrał karierę (sam twierdzi, że tylko na rok) rajdową w Citroënie, Polak mógłby kontynuować przygodę w barwach Renault. Ale to scenariusz, którego polscy kibice nie zniosą. On sam milczy. Dziennikarze usłyszeli jedynie: - Mercedes? Nic nie słyszałem.
Kto miał jeździć z Kubicą (a nie pojeździ)Heikki Kovalainen - przeszedł z McLarena do Lotusa
Jarno Trulli - po rozpadzie Toyoty też trafił do Lotusa
Timo Glock - z Toyoty do Virgin Racing
Lucas di Grassi - rezerwowy Renault też ma już kontrakt z Virgin
Bertrand Baguette - negocjuje etat rezerwowego w Sauberze
Nick Heidfeld -chce do Mercedesa, ale raczej będzie liderem Saubera
Kamui Kobayashi - japoński rezerwowy Toyoty wciąż bez kontraktu
Jacques Villeneuve - marzy o powrocie do F1. Lotus go nie chciał
