http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nieśmiały Lopez, uziemiony Kubica?

Bartosz Raj, Sport.pl
2009-12-16, ostatnia aktualizacja 2009-12-16 18:52

Biznesmen z Luksemburga Gerard Lopez kupił zespół F1 Renault. Najpewniej zgarnął aż 80 proc. udziałów. Sytuacja Roberta Kubicy, kierowcy tej stajni, jest - delikatnie mówiąc - niejasna

Robert Kubica
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Robert Kubica
ZOBACZ TAKŻE


Wciąż jeszcze więcej jest tajemnic niż faktów, ale kilka wydarzeń z wczorajszego przedpołudnia każe ten dzień nazwać punktem zwrotnym w historii teamu Renault. - Jestem zachwycony, mogąc powitać Genii Capital w roli naszego nowego partnera. Ich entuzjazm nada zespołowi nową dynamikę - mówił prezes Renault F1 Team Bernard Rey o spółce, której właścicielem jest Gerard Lopez, zwany przez przyjaciół "nieśmiałym Lopezem". - Zamierzamy rywalizować w Formule 1 na najwyższym poziomie - dodał Rey.

To de facto informacja najistotniejsza. Renault zostaje w elicie wyścigów, choć pod nowymi rządami. Ale kto będzie jeździł w barwach zespołu oraz jak szybki i niezawodny bolid dostanie? To trudne pytania nawet dla kogoś z dużą wyobraźnią.

Serwis BBC chwilę po ogłoszeniu decyzji Renault skomentował, że sytuacja Roberta Kubicy wciąż jest skomplikowana. Przypomnijmy: Polak ma w kontrakcie klauzulę odejścia w momencie zmiany właściciela, ale... tak naprawdę do niej jeszcze nie doszło! Strony podpisały na razie tylko dokument, który zapewnia, że tak się stanie w styczniu 2010. Czy to sprytny chwyt, który blokuje ucieczkę Kubicy?

I drugie pytanie - czy Polak w ogóle chce uciekać? Na razie zgłosił się w barwach Renault do kolejnego rajdu blisko koła podbiegunowego.

Mniej optymizmu zachowuje cytowany przed francuskie i brytyjskie media Daniel Morelli, agent Kubicy. Pytany wprost, co dalej z jego kierowcą, odpowiada: - Za wcześnie. Czekamy na dokumenty. Potrzebujemy co najmniej kilku dni.

Można się domyślać, że te kilka dni wypełnią twarde negocjacje z nowym właścicielem teamu Renault. Jeśli Kubica ma zostać, to musi mieć gwarancję pełnego zaangażowania zespołu w budowę supersamochodu. Polak nie chce drugi rok z rzędu wąchać spalin innych.

I wreszcie musi poznać swojego partnera, który ma mu pomóc w zdobywaniu punktów. Kłopot w tym, że wszyscy najlepsi do niedawna wolni kierowcy już podpisali kontrakty. Nadzieją fanów Kubicy był Kamui Kobayashi, rewelacja schyłku poprzedniego sezonu F1. Ale Japończyk - jak piszą tamtejsze media - wybrał Saubera u boku Nicka Heidfelda.

To jeszcze spekulacje, ale tylko one zostały, póki Polak sam się nie wypowie. Dziś na giełdzie nazwisk partnerów Kubicy pozostały tylko dwie pozycje - Chińczyk Ho Pin Tung i Kanadyjczyk Jacques Villeneuve (mistrz świata sprzed 12 lat). Obaj powiązani ze stajnią Mangrove, w której udziały ma... Lopez, obaj nie gwarantujący wysokiego poziomu sportowego. Co więcej, ten drugi wciąż ma żal do Kubicy, że wygryzł go z BMW w 2006 r.

Może więc te kilka dni Morelli poświęci na wyważanie drzwi do Mercedesa - teamu, który stać nawet na mistrzostwo, a który ma jeszcze wolny bolid u boku Nico Rosberga? Co prawda niemieccy szefowie stwierdzili, że chcą skusić do powrotu Michaela Schumachera, ale coraz częściej komentuje się, że "Schumi" wciąż narzeka na bolący po wypadku motocyklowym kark. Podobno raz już nie przeszedł testów medycznych.

Kim jest Lopez?

Absolwent Uniwersytetu Miami, zna osiem języków. Pierwsza jego firma Icon Solutions szybko odniosła sukces, dzięki któremu został współzałożycielem potężnej grupy kapitałowej Mangrove Capital Partners. Mimo rozwiniętej na szeroką skalę działalności, rozgłos zdobył głównie jako jeden z pierwszych inwestorów w Skype'a. Dziś zasiada także na prezesowskim stołku Genii Capital, nowego właściciela Renault.



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów