http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prawie wszyscy ludzie Smudy

Łukasz Jachimiak
2010-01-05, ostatnia aktualizacja 2010-01-05 17:58

Nie Tomasz Wałdoch i Marek Koźmiński, ale Jacek Zieliński i Jan Furtok będą pomagać Franciszkowi Smudzie. Selekcjoner reprezentacji Polski ogłosił swój sztab. - Jasiu to człowiek z branży, nie z łapanki. Wie, jak pachną skarpetki - zachwala Furtoka "Franz"

Franciszek Smuda
Fot. Piotr Skórnicki / AG
Franciszek Smuda
- Znam tych ludzi. Są lojalni do bólu, pomogą mi - mówi Smuda o Zielińskim, Furtoku i Hubercie Małowiejskim, który został szefem banku informacji kadry. - To ja ich wybrałem, nikt mi niczego nie podpowiadał - zapewnia selekcjoner.

Zaskoczeniem nie jest tylko osoba Małowiejskiego, bo człowiek znający siedem języków obcych rozpracowywał już dla Smudy rywali, kiedy ten prowadził Lecha Poznań. Zieliński (którego Smuda prowadził jako trener Legii Warszawa) zastąpi Tomasza Wałdocha, pełniącego funkcję asystenta w listopadzie. Jeśli chodzi o dyrektora reprezentacji, na giełdzie nazwisk częściej niż Furtoka wymieniało się Włodzimierza Lubańskiego albo Marka Koźmińskiego. Skąd takie niespodzianki?

- Co tu dużo gadać, Wałdoch po prostu nie dogadał się ze związkiem - mówi "Franz", dodając jednak, że były zawodnik niemieckiego Schalke 04 Gelsenkirchen nadal ma szansę pracować z reprezentacją. - Mam zapewnienie, że już w przyszłym roku sztab będzie powiększony. A Wałdoch może do nas dołączyć jeszcze wcześniej - twierdzi.

Ale prezes PZPN Grzegorz Lato i sekretarz generalny związku Zdzisław Kręcina sprawy nie przesądzają. - Jeszcze wczoraj Wałdoch odrzucił naszą propozycję, ale dziś pewnie żałuje - mówił Kręcina. Obaj z Latą zapewniali, że związek płaci uczciwie. Czyli? - Na pewno Zieliński będzie miał lepiej niż pan, panie redaktorze - powiedział Lato do jednego z dziennikarzy. - Mówicie, że za Leo Beenhakkera asystenci dostawali tyle, ile chcieli? No, to powiem wam, że teraz będą zarabiali dwa razy więcej - wypalił chwilę później Kręcina.

Czy rzeczywiście pomocnikom Smudy zabraknie tylko ptasiego mleka? - Nie chcę wyjść na hipokrytę, dlatego nie powiem, że pieniądze nie są ważne. Ale aspekt finansowy nie miał wielkiego znaczenia i dogadaliśmy się szybko - mówi Zieliński. - Nie wolno się długo zastanawiać, kiedy dostaje się ofertę pracy dla reprezentacji - twierdzi Furtok.

Były gwiazdor Bundesligi (w 1991 został wicekrólem strzelców w barwach Hamburgera SV), jest jeszcze większym zaskoczeniem niż Zieliński. Tę kandydaturę Lato i Smuda wymyślili w poniedziałkowy wieczór.

- Dostałem telefon, we wtorek rano przyjechałem do Warszawy i wszystko uzgodniliśmy - zdradza Furtok.

Selekcjoner wspólnie z Latą oraz Kręciną przekonuje, że Furtok nie jest gorszym kandydatem od Lubańskiego czy Koźmińskiego. - Mówicie, że oni wprowadziliby europejskie standardy. A dlaczego miałby ich nie wprowadzić Furtok? - dopytuje się Kręcina.

- Kiedy w Niemczech dyrektorem zostawał Oliver Bierhoff, wszyscy chcieli Matthiasa Sammera. A Bierhoff poradził sobie świetnie. Jasiu też sobie poradzi. To człowiek z branży, a nie z łapanki. Wie, jak pachną skarpetki - mówi Smuda.

W kuluarach mówi się, że Zieliński i Furtok, a także trener bramkarzy Jacek Kazimierski, będą otrzymywali od PZPN-u po 10 tys. zł miesięcznie. Wałdoch ponoć liczył na cztery razy więcej. Nowi współpracownicy Smudy mają pracować co najmniej do Euro 2012. - Kontraktów jeszcze nie podpisaliśmy, ale w PZPN-ie słowo jest więcej warte niż wszelkie formalności - zapewnia Kręcina.

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów