http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Uniwersalny żołnierz Wenty

Łukasz Jachimiak
2010-01-12, ostatnia aktualizacja 2010-01-12 17:47

W grudniu francuski "L'Equipe" uznał Mariusza Jurasika za najlepszego prawego rozgrywającego świata, a zawodnik obiecał trenerowi reprezentacji Polski Bogdanowi Wencie, że w razie potrzeby wróci do kadry. - Powiedziałem Bogdanowi, że jestem na jego wezwanie, więc słowa musiałem dotrzymać - mówi nam "Józek", który ma poprowadzić biało-czerwonych do medalu mistrzostw Europy, rozpoczynających się we wtorek w Austrii

Mariusz Jurasik
Fot. Jarosław Kubalski / Agencja
Mariusz Jurasik
Z Mariuszem Jurasikiem rozmawia Łukasz Jachimiak

Rok temu zdobyłeś z kadrą brązowy medal mistrzostw świata i zawiesiłeś karierę reprezentacyjną. Wracasz bardzo szybko.

- Szczerze mówiąc, zupełnie się tego nie spodziewałem. Niestety, Paweł Piwko wypadł ze składu, kontuzja barku okazała się na tyle poważna, że musi być operowany. Nie wiadomo, jak będzie z formą Marcina Lijewskiego, bo po operacji usunięcia migdałków jest bardzo osłabiony, stracił na wadze aż sześć kilogramów i może nie dojść do swojej dyspozycji na czas. W tej sytuacji tydzień temu zadzwonił do mnie Bogdan, zapytał, czy bym nie pomógł. Już w grudniu powiedziałem mu, że jeśli będzie potrzeba, jestem na jego wezwanie, więc słowa musiałem dotrzymać.

Kiedy zadzwonił do ciebie trener, siedziałeś na walizkach. Urlop się udał?

- Gdy Bogdan zadzwonił, akurat wchodziłem do samolotu, którym leciałem z rodziną na Teneryfę. Efekt był taki, że na wakacjach nie leżałem, tylko biegałem i chodziłem na siłownię.

To wystarczy na tak trudny turniej jak mistrzostwa Europy?

- Oczywiście to jest zupełnie inne trenowanie niż w zespole, ale tydzień, który w sumie spędzę z drużyną do rozpoczęcia mistrzostw, pokaże, czy dojdę do siebie.

Lekarz kadry mówi o Marcinie Lijewskim, że przerwa spowodowana kontuzją może mu służyć, bo chwilę odpocznie i złapie świeżość po trudach gry w Bundeslidze. Ty też masz za sobą intensywną rundę. Z Vive Kielce świetnie grałeś i w ekstraklasie, i w Lidze Mistrzów.

- Miejmy nadzieję, że ta przerwa wyjdzie mi na dobre. Na pewno psychicznie odpocząłem, fizycznie trochę też. Zregenerowałem siły.

Kiedy byłeś na wczasach, koledzy grali w towarzyskim turnieju w Austrii. Pytałeś ich o wrażenia?

- Z tego, co chłopcy mówili, na porażce z Chorwacją zaważyła nieskuteczność w ataku. W obronie podobno w całym turnieju było nieźle. Generalnie to jeszcze nie był czas na najwyższą formę, widać było zmęczenie spowodowane natężeniem treningów.

Optymalną formę musicie prezentować już na początku mistrzostw. Z Niemcami i Szwedami pewnie stoczycie wojnę, ze Słowenią podobno też ma być ciężko?

- Wszystkie te drużyny mają wyrównany poziom. My na razie koncentrujemy się na Niemcach. To pierwszy mecz, punkt wyjścia dla nas. O Szwedach i Słoweńcach, którzy się zjednoczyli wokół nowego trenera i znów zagrają starą gwardią, nie zapominamy. Ale myślimy przede wszystkim o mocnym starcie. Jak dobrze zaczniemy, to będzie nam się lepiej grało, a z grupy chcemy wyjść z jak największym dorobkiem punktowym, by w kolejnej rundzie mieć szansę awansu do półfinału.

Rok temu pokazaliście, że do strefy medalowej potraficie się przebić nawet po nieudanym starcie.

- To jest sport i to jest turniej. Trzeba zawsze grać do końca. My to potrafimy. No, i trzeba być dobrze przygotowanym fizycznie. Na mistrzostwach świata Niemcy pierwszą fazę przeszli jak burza, a w drugiej nie wygrali ani jednego meczu i odpadli. My zawalczyliśmy, bo starczyło zdrowia.

Tobie starczy go na granie na dwóch pozycjach?

- Rzeczywiście jestem szykowany i na prawe skrzydło, i na prawe rozegranie. Moją wyjściową pozycją będzie skrzydło, ale jeśli będzie trzeba rozgrywać, dam radę. Będę uniwersalnym żołnierzem.

Po kimś, kogo "L'Equipe" uznał najlepszym prawym rozgrywającym świata, kibice na pewno będą tego oczekiwać.

- Cieszę się i jestem bardzo zadowolony z tego wyróżnienia, którego kompletnie się nie spodziewałem. Myślę, że dostałem je za pierwszą połowę roku, kiedy grałem w Rhein-Neckar Löwen, z którym dotarłem do półfinału Ligi Mistrzów. Fajnie, że Polak znalazł się w najlepszej siódemce świata, do której trafiło aż pięciu mistrzów olimpijskich i świata, czyli Francuzów. Mam nadzieję, że w tym roku to nas będzie więcej.

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos