>>
Gustaw, kot z nadwagą... - Liczyłem, że Bronisław Komorowski przywoła Janusza Palikota [który go wspiera] do porządku już po pierwszym faulu i po ataku na moją żonę. Teraz spodziewam się po partii stanowczych decyzji - oświadczył wczoraj Radosław Sikorski. Jego słowa to reakcja na wpis, który Palikot umieścił w poniedziałek w swoim blogu. Palikot przypomniał tam, że Sikorski był dwa lata w rządzie PiS, LPR i Samoobrony i bardzo dobrze się tam czuł: "W sensie ideowym Sikorski jest z tego świata" - pisze Palikot. Zdaniem znanego z niekonwencjonalnych zachowań posła z Lublina, Sikorskiego dyskwalifikują też wypowiedzi z niedzielnej konwencji wyborczej w Bydgoszczy, gdzie wzywał do skandowania hasła "były prezydent Lech Kaczyński". Sikorski robił też aluzje do wzrostu Kaczyńskiego, twierdząc, że "prezydent może być niski, ale nie mały". Tak bardzo chce, by kandydatem Platformy Obywatelskiej w wyborach prezydenckich został Komorowski, że za kolejny atak na konkurującego z nim Sikorskiego niektórzy chcą go wyrzucić z partii. Za Sikorskim twardo stoją wciąż poseł Jarosław Gowin i europoseł Sławomir Nitras. - Palikot szkodzi Platformie i polskiej polityce - mówi Gowin.
Szef klubu PO Grzegorz Schetynauważa, że Janusz Palikot, atakując Radosława Sikorskiego, złamał reguły, jakie miały obowiązywać w czasie prawyborów, i powinien ponieść tego konsekwencje.
Palikota broni sam Komorowski. - Mój konkurent był w PiS i pewnie głosował na pana Kaczyńskiego, dlatego oczekiwałbym dzisiaj większej wstrzemięźliwości - powiedział marszałek.
W prawyborach miało być bez podstawiania sobie nóg, a coraz wyraźniej widać, że kandydaci i ich zwolennicy grają coraz ostrzej. Z nieoficjalnych wypowiedzi polityków PO wynika, że większość liderów partyjnych i parlamentarzystów i tak zamierzała poprzeć Komorowskiego. Podobnie mówią szeregowi działacze. - Opowiadając takie rzeczy o urzędującym prezydencie, nie tylko pokazał, że nie jest godny go zastąpić, ale też, że brakuje mu kwalifikacji na szefa dyplomacji - twierdzi chcący zachować anonimowość radny PO z Krakowa.
Czy Sikorski ma więc jeszcze jakieś szanse? Niektórzy komentatorzy twierdzą, że głosowanie będzie już tak naprawdę tylko plebiscytem poparcia dla Komorowskiego.- Nie ma co grzebać szans Radosława Sikorskiego. Wielu członków partii, w tym młodych, na których minister stawia, ma - podobnie jak on - krytyczny stosunek do obecnego prezydenta. Niczego bym więc nie przesądzał - ocenia jednak Grzegorz Dolniak, wiceszef klubu PO.
A co z poparciem wśród wszystkich wyborców? Według najnowszego sondażu CBOS Sikorski mógłby liczyć na 39-proc. poparcie, Komorowski na 28-proc. W drugiej turze obaj musieliby się zmierzyć z Lechem Kaczyńskim. Szef MSZ wykorzystuje fakt, że ma lepsze notowania, i twierdzi, że to on skuteczniej pokona Kaczyńskiego. Ale te plany studzą komentatorzy. - Jego szanse nigdy nie były duże. Może liczyć na poparcie najwyżej 20-25 proc. platformersów. Ośmieszanie prezydenta zdyskwalifikowało go - twierdzi politolog prof. Kazimierz Kik. Nie zwiększa to jednak szans Kaczyńskiego. - Kampania może się potoczyć tak, że kandydat Komorowski będzie dystyngowany i miły, a w Kaczyńskiego będzie dalej bił Sikorski, co się może wyborcom spodobać. Z kolei politolog dr Marek Mazur z Uniwersytetu Śląskiego uważa, że prezydent Kaczyński ma tak ogromny elektorat negatywny, że słowa Sikorskiego padły na podatny grunt. - Wyborcy PO chcą za wszelką cenę odsunąć od władzy obecnego lokatora Pałacu Prezydenckiego, więc szef MSZ ma jeszcze szanse. Choć jako pierwszy dyplomata RP powinien uważać na słowa.
Kandydata Platformy na fotel prezydenta poznamy 27 marca. Kto nim ostatecznie zostanie, zdecyduje ponad 45 tys. członków PO w głosowaniu korespondencyjnym i przez internet.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl