http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > eMetro.pl >  Kraj

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj

Z emigracji na kozetkę

Jacek Różalski
2008-02-21, ostatnia aktualizacja 2008-02-21 00:00

Nawet co piąty Polak wracający z emigracji może nie poradzić sobie psychicznie z otaczającą go rzeczywistością. Stresują go niskie zarobki, arogancja w pracy i urzędach, a nawet szarość za oknem


Fot. Grażyna Makara / Agencja Ga


Wśród polskich emigrantów, którzy wyjechali po 2004 r., przeważają dwudziestolatki. Wielu opuściło Polskę tuż po szkole średniej lub studiach. Pierwsze kroki w dorosłym życiu i doświadczenie zawodowe zdobywali w Wielkiej Brytanii lub Irlandii. Tam dowiadywali się, jak podpisuje się umowę o pracę, zakłada konto w banku i wynajmuje mieszkanie. Przyzwyczaili się, że wszystko załatwia się szybko i sprawnie, a po pracy idzie do pubu i generalnie pędzi pozbawione większych problemów życie.

Według ostatnich informacji Centrum Stosunków Międzynarodowych przynajmniej połowa z nich właśnie szykuje się do powrotu. Dla wielu z pierwszych, którzy się na to zdecydowali, zderzenie z polską rzeczywistością okazało się bardzo bolesne. Żeby sobie z tym poradzić, szukają pomocy u psychologów. - Pierwszy pacjent pojawił się prawie rok temu. W tej chwili na stałej terapii mam trzech, kilku przychodzi na konsultacje. Kolejni jeszcze nie wrócili na stałe, a już telefonicznie zabukowali sobie wizytę - mówi psycholog dr Iwona Tyrna-Łojek z Katowic.

Jakiej liczby osób może dotyczyć poemigracyjny stres? Badań jeszcze nikt nie prowadzi, ale eksperci nie mają wątpliwości, że psychiczne kłopoty związane z przeprowadzką będą dotyczyły coraz większej ilości powracających. Być może nawet 10-20 proc. - Biorąc pod uwagę skalę emigracji z ostatnich kilku lat [ok. 2 mln osób], należy się spodziewać, że korzystających z terapii będzie coraz więcej - twierdzi Wojciech Anczurowski z Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Było szaro, jest szaro

Co tak dołuje powracających emigrantów?

- W Wielkiej Brytanii przyzwyczaiłem się do tego, że nawet z szefem każdy z pracowników jest tam na ty. Można z nim omówić każdy problem, a po pracy pójść do pubu - mówi Andrzej Szablewski (27 l.), który w grudniu wrócił z Londynu. - W Polsce mój przełożony uważa się za boga, a ludzi traktuje jak śmieci.

Stosunki w pracy i arogancja, z którą na "dzień dobry" spotkał się w polskich urzędach, wywołały u niego taki stres, że zdecydował się na wizytę u psychologa.

- W Irlandii urzędnik staje na głowie, żeby petentowi pomóc. W Polsce traktują człowieka jak intruza. Ale najbardziej dołujące jest to, że za taką samą pracę tam dostaje się kilkakrotnie większą pensję niż w Polsce - mówi rozgoryczona Aleksandra Koryncka, która miesiąc temu wróciła z Cork.

Inni nie mogą się pogodzić z tym, że ich rodzinna miejscowość jest wciąż tak samo szara jak przed ich wyjazdem. Wielu denerwuje, że w Polsce wszystko jest gorsze niż na Wyspach. - Są też tacy, którzy już wracają zestresowani. Na emigracji im się nie powiodło i przyjechali z niczym. Kolejni przeżywają rozstanie z ukochanym, który pozostał za granicą - mówi psycholog Anna Szymańska z Warszawy, która też ma pacjentów emigrantów.

- Moi pacjenci jeszcze nie zdecydowali o powrocie, ale w czasie wizyt w Polsce przychodzą na konsultacje. Są młodzi, wykształceni, dobrze tam zarabiają, a mimo to trudno im się przyzwyczaić do nowego kraju - dodaje Aleksandra Sendal, psycholog z Wrocławia.

Najważniejsze, co podkreślają psychologowie, że emigranci już nie krepują się skorzystać z porad specjalistów. Przy ich pomocy mogą przeanalizować swoje mocne i słabe strony charakteru i na nowo określić życiowe cele. Gdy to się uda, łatwiej im się będzie oswoić się z powrotem.

Źródło: Dziennik Metro

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Emigracja? ... vortex21 22.02.08, 20:04

    Emigrant z definicji jest kims, kto z takich czy innych powodow (niekoniecznie ekonomicznych) zmienia miejsce zamieszkania na inny kraj. Ktos, kto wyjechal na zarobek nie jest »

  • Re: Z emigracji na kozetkę bashkins 23.02.08, 08:44

    A ja 4 lata temu wrócilam do kraju po 10letniej emigracji i bez zadnej depresji zalozylam firme i zyje mi sie super fantastycznie. Do urzedników podchodze z grzecznoscia i uprzejmoscia »

  • Z emigracji na kozetkę biograd 23.02.08, 13:02

    I arogancja w naszych sklepach. Niezbyt mila atmosfera, czesto ignorancja a nawet chamstwo sprzedawcow czy pracownikow sklepu. Ostatnio wrocilam z krotkiego pobytu w Londynie, zaledwie 10 »


Newsletter
Newsletter

Zamów artykuły z Metra na Twój adres e-mail. Zobacz przykład