Wśród polskich emigrantów, którzy wyjechali po 2004 r., przeważają dwudziestolatki. Wielu opuściło Polskę tuż po szkole średniej lub studiach. Pierwsze kroki w dorosłym życiu i doświadczenie zawodowe zdobywali w Wielkiej Brytanii lub Irlandii. Tam dowiadywali się, jak podpisuje się umowę o pracę, zakłada konto w banku i wynajmuje mieszkanie. Przyzwyczaili się, że wszystko załatwia się szybko i sprawnie, a po pracy idzie do pubu i generalnie pędzi pozbawione większych problemów życie.
Według ostatnich informacji Centrum Stosunków Międzynarodowych przynajmniej połowa z nich właśnie szykuje się do powrotu. Dla wielu z pierwszych, którzy się na to zdecydowali, zderzenie z polską rzeczywistością okazało się bardzo bolesne. Żeby sobie z tym poradzić, szukają pomocy u psychologów. - Pierwszy pacjent pojawił się prawie rok temu. W tej chwili na stałej terapii mam trzech, kilku przychodzi na konsultacje. Kolejni jeszcze nie wrócili na stałe, a już telefonicznie zabukowali sobie wizytę - mówi psycholog dr Iwona Tyrna-Łojek z Katowic.
Jakiej liczby osób może dotyczyć poemigracyjny stres? Badań jeszcze nikt nie prowadzi, ale eksperci nie mają wątpliwości, że psychiczne kłopoty związane z przeprowadzką będą dotyczyły coraz większej ilości powracających. Być może nawet 10-20 proc. - Biorąc pod uwagę skalę emigracji z ostatnich kilku lat [ok. 2 mln osób], należy się spodziewać, że korzystających z terapii będzie coraz więcej - twierdzi Wojciech Anczurowski z Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.
Było szaro, jest szaro
Co tak dołuje powracających emigrantów?
- W Wielkiej Brytanii przyzwyczaiłem się do tego, że nawet z szefem każdy z pracowników jest tam na ty. Można z nim omówić każdy problem, a po pracy pójść do pubu - mówi Andrzej Szablewski (27 l.), który w grudniu wrócił z Londynu. - W Polsce mój przełożony uważa się za boga, a ludzi traktuje jak śmieci.
Stosunki w pracy i arogancja, z którą na "dzień dobry" spotkał się w polskich urzędach, wywołały u niego taki stres, że zdecydował się na wizytę u psychologa.
- W Irlandii urzędnik staje na głowie, żeby petentowi pomóc. W Polsce traktują człowieka jak intruza. Ale najbardziej dołujące jest to, że za taką samą pracę tam dostaje się kilkakrotnie większą pensję niż w Polsce - mówi rozgoryczona Aleksandra Koryncka, która miesiąc temu wróciła z Cork.
Inni nie mogą się pogodzić z tym, że ich rodzinna miejscowość jest wciąż tak samo szara jak przed ich wyjazdem. Wielu denerwuje, że w Polsce wszystko jest gorsze niż na Wyspach. - Są też tacy, którzy już wracają zestresowani. Na emigracji im się nie powiodło i przyjechali z niczym. Kolejni przeżywają rozstanie z ukochanym, który pozostał za granicą - mówi psycholog Anna Szymańska z Warszawy, która też ma pacjentów emigrantów.
- Moi pacjenci jeszcze nie zdecydowali o powrocie, ale w czasie wizyt w Polsce przychodzą na konsultacje. Są młodzi, wykształceni, dobrze tam zarabiają, a mimo to trudno im się przyzwyczaić do nowego kraju - dodaje Aleksandra Sendal, psycholog z Wrocławia.
Najważniejsze, co podkreślają psychologowie, że emigranci już nie krepują się skorzystać z porad specjalistów. Przy ich pomocy mogą przeanalizować swoje mocne i słabe strony charakteru i na nowo określić życiowe cele. Gdy to się uda, łatwiej im się będzie oswoić się z powrotem.
Źródło: Dziennik Metro