- Jest takie powiedzenie: "Masz jakiś problem, to idź z tym do księdza". W ciągu trzech lat zgłosiło się do nas 221 tys. osób. Dziennie odbieramy kilkanaście telefonów od ludzi, którzy chcą porozmawiać z księdzem o swoich problemach - podlicza Agnieszka Wawrzyniak, jedna z kilku psychologów zatrudnionych w bazylice licheńskiej, by pomagać księżom w obsłudze wiernych. - Do tej pory zainteresowani zwracali się do nas przez telefon. Takie rozmowy do krótkich nie należą, więc żeby nie narażać ludzi na koszty, będziemy się przerzucać na darmowy telefon internetowy Skype - tłumaczy.
Ludzie dzwonią do Lichenia z rozmaitymi problemami: śmierć ojca, przemoc w rodzinie, prośby o modlitwę. - Często żony alkoholików szukają rady, jak z nimi postępować. Wiele osób chce się po prostu wyżalić. Mężczyźni - to tylko 30 proc. dzwoniących - nie potrafią sobie poradzić z tym, że są zdradzani lub porzuciła ich ukochana - opowiada pani psycholog.
Rozmowy potrafią trwać kilka godzin. Jak choćby w przypadku polskich emigrantów, którzy wyjechali do pracy na Wyspy i cierpią na brak kontaktu z polskim księdzem: - W Polsce ludzie mają łatwiejszy dostęp do księdza, za granicą już jest z tym gorzej - mówi ks. Robert Krzywicki, który już przeprowadził kilka pilotażowych dyżurów na Skypie. Wprowadzenie tej usługi to właśnie ukłon w kierunku emigrantów, którzy potrafią zadzwonić np. dlatego, że bardzo tęsknią za rozmową po polsku. Szczególnie duże zapotrzebowanie na rozmowy z księżmi jest w weekendy, gdy ludzie mają więcej czasu.
Dlaczego gdy jest dużo specjalistycznych telefonów zaufania, tak wiele osób dzwoni właśnie do Lichenia? - To kwestia zaufania do Kościoła. Ludzie chętniej zwierzają się z problemów księdzu czy nawet osobie świeckiej, ale pracującej w kościelnej infolinii - uważa Agnieszka Wawrzyniak. Księża w Licheniu przypisują to czemu innemu: - Ludzie się do nas zgłaszają, bo u nas jest cudowny obraz Matki Boskiej, a my jesteśmy tylko pomostem, który ich z nią łączy - mówią.
Marianie z Lichenia zaczną dyżury na Skypie lada dzień. Będą dostępni pod adresem "lichenpomoc", choć jeszcze nie wiadomo w jakich godzinach. Zapewniają, że jeśli nie zgłoszą się od razu, to można zostawić wiadomość z prośbą o kontakt, a oni oddzwonią. Chcą, by nowa usługa stała się rozszerzeniem działalności ich Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym, które pomaga alkoholikom, ale są otwarci też na inne problemy i - jak podkreślają - myślą o dalszym rozwoju swojego maryjnego telefonu zaufania.
Źródło: Dziennik Metro