http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > eMetro.pl >  Kraj

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj

Wojna o pomniki

Łukasz Antkiewicz
2008-07-30, ostatnia aktualizacja 2008-07-31 00:00

Czy pomniki - symbole komunizmu muszą zniknąć z naszych miast? Posłowie PO i PiS są zgodni i mówią: Tak. Mieszkańcy: Niekoniecznie

Pani Lilia Anna Sadowska fotografuje warszawskie pomniki od ponad 30 lat. - Pomniki to lekcja historii, ich usuwanie to błąd - mówi.
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Pani Lilia Anna Sadowska fotografuje warszawskie pomniki od ponad 30 lat. ...
SERWISY
Pomniki mają być tylko patriotyczne

Jesienią parlamentarzyści będą znów chcieli - jak mówią - uporać się z "ciemną przyszłością" Polski. Zamierzają walczyć z pomnikami. Tymi stawianymi ku czci bohaterów lub wydarzeń komunizmu. Jak już pisało "Metro", wyjątkowo zgodne w tym pomyśle są PO i PiS. W minionym tygodniu Sejm zajął się już jednym z projektów idącym w tym kierunku. Chodzi o ustawę o miejscach pamięci narodowej, który przewiduje m.in., że pomniki propagujące nazizm, komunizm czy zwalczające postawy patriotyczne będą podlegać rozbiórce. Decyzję o tym będzie podejmował wójt, burmistrz, prezydent lub w ostateczności - jeśli władze lokalne same tego nie zrobią - wojewoda. Wszystko będzie odbywało się w porozumieniu z radą ochrony pamięci narodowej. Prace nad ustawą będą kontynuowane jesienią w komisji kultury, ale już wiadomo, że ma duże szanse na przyjęcie.

Także we wrześniu posłowie zajmą się ustawą autorstwa PiS o usuwaniu symboli komunizmu z życia publicznego, która nakaże samorządom zmiany nazw ulic i placów upamiętniających wydarzenia lub postacie komunizmu (tu także, jeśli samorząd nie zrobi tego sam, z urzędu zadecyduje o tym wojewoda).

Na ten temat rozmawiamy z posłem Arkadiuszem Rybickim zajmującym się tą sprawą w Platformie Obywatelskiej.

Czy PO przeszkadzają pomniki?

- Przeszkadzają nam te będące symbolem komunizmu czy nazizmu. Oczywiście jesteśmy zdania, że jest to sprawa lokalna i powinni decydować o tym sami włodarze miast lub gmin. Jakaś jednak ingerencja instytucji państwowych musi być. W tym wypadku, jeśli lokalne władze się nie podporządkują, to z urzędu pomnik rozbierze wojewoda.

Czyli będzie to nakaz. Bo mówicie do samorządów: Jeśli się nie podporządkujecie, to zrobimy to za was.

- Po prostu chcemy zrobić z takimi pomnikami porządek. A więc jest to pewnego rodzaju procedura. Liczę na to, że ingerencje wojewody nie będą potrzebne, bo samorządy się do tego dostosują.

Jak to się ma do tego, że PO chce oddać władzę w lokalne ręce?

- W końcu to lokalne samorządy będą mogły jako pierwsze podejmować decyzję.

Jednak są takie miasta, mówią to też nasi czytelnicy, które twierdzą, że nie powinno być takiego nakazu. Bo im taki czy inny pomnik nie przeszkadza, mimo że jest symbolem komunizmu...

- Na takie obiekty jest miejsce np. w muzeach. 95 proc. pomników gloryfikujących komunizm już zostało usuniętych, więc myślę, że burzenie pozostałych nie powinno przynosić jakiś sporów czy buntów społecznych. Może gdzieś na poziomie lokalnym, gdzie taki pomnik jest, jeszcze jakaś dyskusja się wywiąże. Ale nie obawiamy się ich i rozwiążemy je.

Fotografuję pomniki. Ich usuwanie to błąd!

Lilia Anna Sadowska ma 54 lata i pracuje jako pracownik biurowy. Jej pasją jest fotografowanie stołecznych pomników. Robi to już od ponad 30 lat! Ma już w sumie ok. 800 zdjęć posegregowanych w trzech albumach.

Dlaczego zaczęła je fotografować? - To było, zaraz jak się wprowadziłam z mężem do Warszawy. Musiałam wtedy poznać stolicę. Mąż mi mówił, że jakbym się zgubiła, to żebym stanęła pod pomnikiem, wtedy on po mnie przyjedzie. Ale wtedy odpowiedziałam mu, że przecież w Warszawie nie stoi tylko jeden pomnik. Wtedy to był przyczynek do tego, aby "nauczyć się" tych pomników - opowiada. Zdjęcia robiła razem z mężem. Po jego śmierci dzieło kontynuowała sama.

- Ale potem zaraziłam tą pasją swoich znajomych, a teraz siostrzeńca, który przyjechał do Warszawy na studia - mówi. Wspomina też swoje pierwsze zdjęcie. - To był pomnik Feliksa Dzierżyńskiego, który stał na placu Bankowym. Wszystko wykonywałam zwykłym amatorskim aparatem, wówczas popularnym zenitem - mówi. Dziś robi zdjęcia znacznie lepszym aparatem.

Co ją takiego urzekło w pomnikach? - Są po prostu piękne. W nich zawarta jest cała historia wydarzeń i postaci z nimi związanymi - mówi. - Robię zdjęcia przede wszystkim do celów edukacyjnych, staram się poznać jego całą historię, także postaci lub wydarzenia, które upamiętnia. Swoim aparatem rejestruję wszystkie zachodzące zmiany, jestem na otwarciu każdego nowego pomnika - opowiada. Jej fotografie obrazują jedno - warszawskie pomniki się zmieniają. - Jedne znikają, inne przenoszą do innego miejsca, a jeszcze inne pięknie remontują. Choćby np. pomnik drzewo, które rosło przy Pawiaku, ponieważ próchniało, wycięto je, a na jego miejscu postawiono drzewo już nie żywe, ale z metalu. Podobnie było z pomnikiem warszawskiej Syrenki, która pierwotnie była na Starówce, potem ją przeniesiono nad Wisłę, a teraz to praktycznie stoi jej kopia. Rejestruję też takie zmiany jak podczas remontu Mikołaja Kopernika na Krakowskim Przedmieściu. W ciągu tych kilkudziesięciu lat postawiono też wiele nowych pomników, zupełnie innych od tych stawianych w czasach komunizmu, także nowoczesnych, np. Charles'a de Gaulle'a w samym centrum stolicy czy też ofiar World Trade Center w parku Skaryszewskim - twierdzi pani Sadowska. W Warszawie ma dwa ulubione pomniki. Lubi przesiadywać w okolicach warszawskiej Syrenki, a także przy pomniku na ulicy Mickiewicza wzniesionym w hołdzie powstańcom walczącym na Dworcu Gdańskim. - Obrazuje on zadumaną kobietę. Jest bardzo wyrazisty i można doszukać się w nim wielu symboli - mówi nasza bohaterka.

Do naszej redakcji odezwała się, gdy dowiedziała się z naszej gazety o planowanej rozbiórce pomników z czasów komunizmu.

- Moim zdaniem usuwanie pomników, które się nie spodobają naszym politykom, jest błędem. Dlatego buntuję się przeciwko temu pomysłowi. Pomniki, nawet te wzniesione w czasach komunizmu, to przecież nasza historia, która musi nam przypominać, co się działo w tamtych latach. Tym bardziej że obserwuję, że dla młodych ludzi te pomniki z komunizmu są bez znaczenia, sami dokładnie nie wiedzą, co upamiętniają. Gdyby zostawić te pomniki, mogą właśnie dla tej młodzieży pełnić pewnego rodzaju funkcje edukacyjne i ostrzegać przed błędami popełnionymi w historii - twierdzi.

Napisz co o tym sądzisz

Źródło: Dziennik Metro

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Newsletter
Newsletter

Zamów artykuły z Metra na Twój adres e-mail. Zobacz przykład